Jak poinformowała w środę włoska gazeta “Corriere dello Sport”, Międzynarodowa Federacja Kolarska wszczęła śledztwo w sprawie zachowania Miguela Angela Lopeza podczas 20. etapu Giro d’Italia. Kolarz Astany zaatakował wtedy jednego z fanów, który utrudniał mu jazdę.

Przypomnijmy: Lopez miał realne szanse na wywalczenie etapowego skalpu podczas sobotniego etapu Giro. Plany pokrzyżował mu jednak jeden z kibiców, który (w do tej pory niewyjaśniony sposób) przeszkodził mu w jeździe. Wściekły Kolumbijczyk podszedł do niego, wymierzył kilka kopniaków i zrzucił z głowy czapkę, po czym wsiadł na rower i kontynuował wyścig.

Zawodnika nie spotkała za to zachowanie żadna kara. Co więcej, wielu zawodników, a nawet dyrektorzy sportowi wyraziło aprobatę dla jego zachowania. Dość powiedzieć, że szefujący Astanie Davide Martinelli przyznał, iż “ten kibic miał szczęście, że na tym się skończyło”.

Wygląda jednak na to, że ostatecznie Lopez może jednak zostać ukarany. “Corriere dello Sport” poinformowała bowiem, że UCI wszczęła w sprawie śledztwo. Zawodnikowi grozi kara finansowa (według gazety – od 500 do 2000 franków szwajcarskich), odjęcie punktów w rankingu UCI lub nawet dyskwalifikacja z wyścigu. To ostatnie oznaczałoby utratę białej koszulki na rzecz Pawła Siwakowa (Team Ineos), który był 10.