fot. Giro d'Italia

Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) i Primoż Roglić (Jumbo-Visma) na metę piątkowego, 13. etapu Giro d’Italia wjechali razem. Na finałowym podjeździe Słoweniec stosował bardzo defensywną taktykę, “wioząc” się na kole rutynowanego Włocha. Temu bardzo się to zachowanie nie spodobało. “Jeżeli chce za mną jechać też do mojego domu, pozwolę sobie zrobić ze mną zdjęcie i pokażę mu swoje trofea” – ironizował.

Nibali, który w klasyfikacji generalnej musi odrabiać straty do Roglicia (po piątkowym etapie wynoszą one minutę i 41 sekund) nie akceptuje stylu jazdy, prezentowanego w ostatnich dniach przez rywala. “Rogla”, który nie dysponuje mocną drużyną, stara się maksymalnie oszczędzać siły i jeżeli tylko to możliwe, nie pokazywać się na czele stawki. Na kończącym 13. etap podjeździe z finiszem przy jeziorze Serru, uparcie jechał za “Rekinem”, a swojemu niezadowoleniu ten dał wyraz na linii mety.

Pozwolił odjechać Richardowi Carapazowi i Rafałowi Majce i chciał, żebym to ja gonił. Powiedziałem: “Basta”! Jeżeli Roglić chce za mną jechać też do mojego domu, pozwolę sobie zrobić ze mną zdjęcie i pokażę mu swoje trofea

– mówił.

W sobotę na kolarzy czeka liczący 131 kilometrów etap z Saint Vincent do Courmayeur. Kolarze podjadą między innymi na Verrogne (14,3km, 7%) i Colle San Carlo (10,5km, 9,7%).