Pierwszy, częściowo górski etap Giro d’Italia 2019 za nami! Działo się, prawda? Nareszcie było co oglądać. Czas więc na oceny.

Plusy:
Przystawka deluxe
Choć w końcówce kolarze mieli do pokonania trudny podjazd pod Montoso, dzisiejszy odcinek był raczej przystawką przed wielkimi górami. Co bardzo nas cieszy, była to przystawka deluxe, którą w swojej restauracji z chęcią podałby sam Gordon Ramsay. Mieliśmy dziś wszystko – dużą, silną ucieczkę, selekcję, ataki faworytów, kolarskie szachy, problemy Maglia Rosa i ekscytujący finisz. Co by nie mówić, w końcu etap oglądało się dla przyjemności, a nie z obowiązku. Więcej, chcemy więcej!

Grande Czarek!
Nie da się ukryć, że podobnie jak Państwu, zwycięstwo Cesare Benedettiego wymalowało nam na twarzach bardzo szerokie uśmiechy. Ten “praktycznie nasz” reprezentant BORA – hansgrohe pojechał dziś jeden z najlepszych etapów w karierze, bardzo dzielnie walcząc na podjazdach i wykorzystując swoją solidną szybkość na ostatnich metrach. Piast ma mistrza, to Czarek miał być gorszy? Kapitalny tydzień dla Gliwiczan!

Skrzydlaty Zgred
Wiemy, że dzisiejszego etapu nie można jakoś wyraźnie przekładać na kolejne, wielkie góry, lecz to, co prezentował Rafał Majka napawa ogromnym optymizmem. Nie przypominamy sobie kiedy ostatni raz widzieliśmy Zgreda jadącego tak swobodnie, tak pewnie i z taką ochotą do zabawy poprzez ściganie. Może i jest to znowu pompowanie balonika, lecz nie da się ukryć, że to może być, nawet nie względem wyniku, jeden z najlepszych wyścigów Rafała.

Odrabianie w najlepsze
Jak wiadomo, Mikel Landa i Miguel Angel Lopez mieli przed dzisiejszym etapem nieco większe straty do czołówki co inni faworyci do wysokich miejsc. Co więc postanowili zrobić? Zaatakować, a jakże. Co by nie mówić, było to dziś nieco niespodziewane, lecz tym lepiej, że się stało. Kolumbijczyk i Hiszpan pokazali, że są mocni i będą chcieli liczyć się w walce.

Potężny Mitchelton
Jakiś czas temu mówiło się, że ekipa Mitchelton – Scott jedzie bardzo cichy wyścig. Dziś było widać dlaczego. Kiedy grupa liderów została już mocno uszczuplona, a wysokie tempo narzucał Giulio Ciccone, Simon Yates wciąż miał przy sobie dwóch pomocników. W szczególności Esteban Chaves może się okazać zawodnikiem, który wygra wyścig swojemu liderowi. Trzeba będzie mieć to na uwadze.

Minusy:
Samotny Wilk
Niestety dziś sprawdziło się to, czego obawiali się fani Primoza Roglica. Słoweniec dość szybko został pozbawiony swoich pomocników, którzy w najważniejszym momencie z pewnością by się przydali. Oznacza to, że lider ekipy Jumbo – Visma będzie musiał wziąć przykład z Cadela Evansa z Tour de France 2011, kiedy to Australijczyk wygrał wyścig praktycznie sam.

Hiszpański sen
Jeszcze kilka dni temu wiele mówiło się o tym, że Victor de la Parte być może ma szanse powalczyć nawet o czołową “10” tegorocznego wyścigu. Niestety dzisiejszy etap pokazał, że bliżej tego może być co najwyżej Amaro Antunes, który swoją drogą pojechał całkiem przyzwoity etap. Dodatkowo, co warto zauważyć, z podobnym problemem zmagać się może ekipa Deceuninck – Quick Step, która w obecnej sytuacji może wybierać między Erosem Capecchim i Bobem Jungelsem.

Mniej niż mógł
Co prawda awans Jana Polanca na pierwszą pozycję w klasyfikacji generalnej to duże wydarzenie, lecz można odnieść wrażenie, że Słoweniec z dzisiejszego etapu mógł wyciągnąć więcej. Dodatkowo, zważając na problemy w końcówce, ciężko przewidywać, by udało mu się jechać w Maglia Rosa dłużej niż do soboty. Obyśmy się jednak mylili, bo to z pewnością dodało by rywalizacji dodatkowej pikanterii.