fot. Lotto-Soudal

Przedostatni płaski etap Giro d”Italia 2019 w końcu za nami, czas więc wjechać w góry! Zapraszamy na ostatnie oceny z serii “matko droga, jak nudno”.

Plusy:
Wykorzystana szansa
Zasadniczo, choć do mety w Weronie jeszcze daleko, można już pomału podsumować występ najlepszych sprinterów w stawce tegorocznego Giro d’Italia. Tak więc należy przyznać, że Caleb Ewan z pewnością wykorzystał otrzymaną szansę. Dwa wygrane etapy to wystarczająco duży skalp, by cieszyć się z osiągniętego we Włoszech wyniku.

Człowiek ze stali
Co by nie mówić, Pascal Ackermann to wyjątkowy kozak i nie mówimy tu tylko o jego znakomitych rezultatach. Każdy chyba pamięta jak Niemiec wyglądał wczoraj po bardzo nieprzyjemniej kraksie w końcówce etapu. Czy dziś mu to przeszkodziło? Być może, lecz trzecie miejsce i tak robi wrażenie. Teraz pojawia się jednak pytanie, czy Niemiec zdoła wytrzymać trudy gór, by w trzecim tygodniu powalczyć jeszcze o odzyskanie cyklamenowej koszulki?

Minusy:
Mamy dość
Kolejny płaski etap – kolejny zawód ze strony Jakuba Mareczko. Będąc szczerym, nie oczekiwaliśmy od Włocha nawet wygranej etapowej. Przydałoby się jednak chociaż powalczyć z najlepszymi. W zasadzie udało się tylko raz. Raz na 8 prób. Nie tak to powinno wyglądać. Kuba z pewnością do końca wyścigu pozostanie dla nas największym rozczarowaniem.

Król jest nagi
Dosłownie kilka chwil temu Elia Viviani oficjalnie potwierdził, iż już dziś wycofuje się z wyścigu. Tym samym jeden z najlepszych sprinterów na świecie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wróci do domu bez ani jednego skalpu, lecz z faulem na Matteo Moschettim. Z pewnością jedna z gwiazd ekipy Deceuninck – Quick Step nie tak wyobrażał sobie start w narodowym Tourze.

11 dni cierpienia
Zasadniczo w tym miejscu przyszedł też moment na krótkie podsumowanie pierwszej połowy Giro d’Italia. Niestety z przykrością musimy stwierdzić, że podzielenie imprezy na część płaską i część górską kompletnie nie zdał egzaminu. Przez całe 11 dni emocji było bowiem jak na lekarstwo i nawet największe boje w górach nie są w stanie wynagrodzić aż tak długiego czekania na kolarskie smaczki. Ba, zważając na profil etapu numer 12 i trudności czekających na kolarzy w piątek, niewykluczone, że jutro w Pinerolo najlepsza okaże się ucieczka.