fot. RCS Sports

Wiele uwagi poświęca się podczas tegorocznej edycji Giro d’Italia pogodzie, która może storpedować najważniejsze, górskie odcinki. Na przełęczy Gavia leży w tym momencie ponad cztery metry śniegu, jednak, jak się okazuje, spore problemy organizatorzy mogą mieć już w piątek. Zaplanowany na ten dzień, trzynasty etap Corsa Rosa z metą nad jeziorem Serru po weekendowych opadach może okazać się niemożliwy do przeprowadzenia w zaplanowanej formie.

Jak informują włoskie media, ostatnie dni przyniosły nad Serru obfite opady śniegu. Obecnie w okolicach planowanej linii mety jest go niemal dwa metry i choć władze, w połączeniu z lokalną społecznością robią wszystko, by na bieżąco się go pozbywać, sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Tym bardziej, że na piątek (czyli dzień etapu) zapowiadane są kolejne opady.

Póki co nie wiadomo, czy organizatorzy mają przygotowany plan awaryjny. Ewentualne skrócenie liczącego 195 kilometrów odcinka (na przykład poprzez umiejscowienie mety niżej, niż na finałowych 2245 m.n.p.m) z pewnością odebrałoby jednak czołowym góralom okazję do nadrobienia strat.

Jezioro Serru położone jest przy włosko-francuskiej granicy. Finałowa wspinaczka (rozpoczynająca się w Pont Canavese, na wysokości 455 metrów nad poziomem morza) liczyć ma, według planów organizatorów aż 34 kilometry o średnim nachyleniu 4,8%.