fot. Giro d'Italia

Pierwszy tydzień Giro d’Italia już za nami. Czy coś nas pozytywnie zaskoczyło? Coś może zawiodło? Czas na oceny.

Plusy:
Wszystko pod kontrolą
Nie da się ukryć, że cały pierwszy tydzień tegorocznego wyścigu należał do Primoza Roglica. Słoweniec nie tylko wygrał dwa etapy i przez wiele dni wiózł koszulkę lidera, ale także zbudował sobie sporą przewagę nad najważniejszymi rywalami w walce o triumf w klasyfikacji generalnej, jednocześnie nie tracąc wcale specjalnie dużo energii. To był naprawdę świetny tydzień lidera Jumbo – Visma.

Niemiecka szkoła
Marcel Kittel odpuszcza ściganie, a Andre Greipel jest już cieniem samego siebie? Nie ma problemu! Pascal Ackermann jest już sprinterem ze ścisłej, światowej czołówki, która potrafi robić z rywalami co im się żywnie podoba. Ekipa BORA – hansgrohe jeszcze długo będzie miała z niego prawdziwą pociechę.

Niespodziewanie pozytywni
Choć póki co ekipa CCC nie wygrała jeszcze etapu, ani nie pokazała się w czołówce poszczególnych odcinków, ich jazdę możemy ocenić stosunkowo pozytywnie. Tutaj znaczenie mają jednak dwie kwestie – po pierwsze cały czas bardzo przyzwoita jazda Amaro Antunesa, a po drugie, zaskakująco solidny początek wyścigu Victora de la Parte. Oby naszych humorów nie popsuł wjazd w góry.

Minusy:
Dziecko we mgle
Żeby jednak nie było tak kolorowo, jest jeden zawodnik “pomarańczowych”, który z pewnością nie zasługuje na słowa uznania. Mowa oczywiście o Jakubie Mareczko, który czy to sam, czy z pomocą kolegów nie jest w stanie jakkolwiek nawiązać rywalizacji o choćby etapowe podium w sprincie. Czarę goryczy przelał z pewnością etap nr 8, kiedy to reprezentant Włoch odpadł na, co by nie mówić, bardzo niewielkich górkach. Kto wie, może i jutro będzie dla niego za trudno?

Odejście króla
W przeciągu pierwszych dziewięciu etapów najgorszym dla nas, kibiców wydarzeniem z pewnością było wycofanie Toma Dumoulin. Choć mówi się już, że Holender niekoniecznie był w bardzo dobrej formie, lecz i tak jego brak zdecydowanie przetasowuje układy wśród faworytów. Z pewnością będzie go brakować na trasie.

Bardzo stratni
Co by nie mówić, Primoz Roglic nad dwoma wielkimi rywalami ma już naprawdę kolosalną przewagę. Mowa tu o Simonie Yatesie i Miguelu Angelu Lopezie, którzy na niedzielnej czasówce stracili naprawdę bardzo dużo czasu do Słoweńca. Zasadniczo, o ile takiego wyniku Kolumbijczyka można było się spodziewać, o tyle jazda Brytyjczyka mocno zaniepokoiła jego kibiców. Czy obaj będą jeszcze w stanie się podnieść?