fot. bettiniphoto / BORA-hansgrohe

Rafał Majka ukończył Tour of the Alps na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej. “Zgred” przed ostatnim dniem zmagań plasował się na najniższym stopniu podium, ale kraksa, która przytrafiła mu się niespełna 50 kilometrów przed metą, przekreśliła szanse na utrzymanie tej lokaty. Na szczęście Polak nie doznał poważnych obrażeń i jak zadeklarował, zachowuje pewność siebie przed Giro d’Italia.

“Zgred” przyznał, że fakt, iż nie mógł podążyć w końcówce finałowego podjazdu za pozostałymi zawodnikami z czołówki “generalki” spowodowany był właśnie kraksą i późniejszą gonitwą za peletonem.

Andreas Schillinger i Paweł Poljański pomogli mi wrócić do głównej grupy. Straciłem dużo sił, aby tego dokonać, których w najważniejszej rozgrywce już zabrakło

– relacjonował, dodając, że “takie jest kolarstwo i trzeba zaakceptować to, co się stało”.

Na szczęście, w wyniku upadku Polak nie doznał poważnych obrażeń.

Po kraksie czuję ból, ale moja forma jest dobra. Mam nadzieję, że przed Giro d’Italia odpowiednio się zregeneruję, ale nie tracę pewności siebie

– zakończył.

Równie optymistycznie wypowiadał się dyrektor sportowy BORA-hansgrohe, Christian Poemer, którego zdaniem “po tym, co pokazał Majka, możemy czekać na Giro z wiarą w jego siłę”.