fot. bettiniphoto/Bahrain Merida

Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) podczas Tour of the Alps pokazuje, że jego plan przygotowań do Giro d’Italia realizowany jest perfekcyjnie. “Rekin z Mesyny” imponuje formą i jest, obok Rafała Majki (BORA-hansgrohe) głównym faworytem do triumfu w klasyfikacji generalnej. Po drugim etapie Włoch przyznał, że czuje się znakomicie.

Nibali drugi dzień rywalizacji w Alpach ukończył na siódmym miejscu, na metę wjeżdżając razem ze “Zgredem”. Wielu typowało, że to właśnie ten duet rozstrzygnie we wtorek między sobą losy etapowego zwycięstwa, lecz ostatecznie palmę pierwszeństwa oddać musiał zawodnikom z drugiego szeregu, którzy na finałowych kilometrach przeprowadzili śmiałą i – jak się okazało – skuteczną akcję. Triumfował Paweł Siwakow z Team Sky.

Spędziłem w siodełku pięć godzin, a moje odczucia są bardzo dobre. Wraz z drużyną wykonaliśmy na Passo Monte Giovo świetną pracę, później próbowałem odjechać, ale Sky i Astana były bardzo czujne

– komentował Nibali.

Na finałowym podjeździe razem z Rafałem Majką przyspieszyliśmy i dzięki temu zmniejszyliśmy stratę w klasyfikacji generalnej do lidera

– dodał, a wtórował mu dyrektor sportowy Bahrain-Merida, Franco Pellizotti, który podkreślił, że “Nibali po raz kolejny pokazał, że znajduje się w znakomitej dyspozycji”.

W środę zawodnicy pokonają zaledwie 106 kilometrów, lecz po raz kolejny zmierzyć się będą musieli z wymagającymi podjazdami. Wystartują z Salorno, a finiszować będą w Baselga di Pine.