fot. Amstel Gold Race

Mathieu van der Poel (Corendon-Circus) w niesamowitych okolicznościach wygrał Amstel Gold Race pokazując po raz kolejny, że należy do ścisłej światowej czołówki również na szosie. Jak sam przyznał na finiszu, kiedy wjeżdżał na finałowy kilometr, nie wierzył już w końcowy sukces.

Holender wykorzystał niefrasobliwość Jakoba Fuglsanga (Astana) i Juliana Alaphilippe’a (Deceuninck – Quick Step), którzy tak długo starali się między sobą rozegrać finisz, że w końcu dali się dopędzić grupie pościgowej.

To niewiarygodne. Myślałem, że tego wyścigu nie uda się już wygrać

mówił na linii mety Van der Poel.

Na ostatniej prostej zobaczyłem jednak przed sobą prowadzącą dwójkę i pomyślałem: wszystko, albo nic. Na szczęście się udało, choć to naprawdę niesamowite. Nie potrafię opisać, jak się teraz czuję

dodawał.

Młody zawodnik wcześniej próbował atakować – wraz z Hiszpanem, Gorką Izagirre (Astana) szukał akcji zaczepnej 45 kilometrów przed metą, lecz została ona skasowana.

Szukałem szansy na tak wczesny atak, by przeprowadzić selekcję i wyeliminować z walki niektórych rywali. Nie udało mi się jednak wtedy wypracować większej przewagi, więc uznałem, że swojej szansy poszukam później

– relacjonował

Dla 24-latka to już piąte zwycięstwo w tym sezonie i drugie w wyścigu kategorii World Tour.