fot. UAE Team Emirates / bettiniphoto

Jedni uważają za głupotę jazdę rowerem szosowym po brukach, które francuskim rolnikom służą jako dróżki dojazdowe do pól, a inni uznają to za kwintesencję kolarstwa. Bez względu jednak na stosunek do monumentalnego wyścigu kolarskiego Paryż-Roubaix, każdy kolarz chciałby w nim zwyciężyć – po sławę, po szacunek, po zwycięstwo!  

Edycja 2018

Ubiegłoroczna edycja wyścigu Paryż-Roubaix padła łupem ówczesnego mistrza świata Petera Sagana (BORA-hansgrohe). Słowak przypuścił imponujący atak z grupy faworytów ponad pięćdziesiąt kilometrów przed metą. Jedynym, który był w stanie dotrzymać mu koła był Sylvain Dillier (AG2R). Jednak podczas finiszu na legendarnym welodromie w Roubaix szybszy okazał się Sagan. Jako trzeci samotnie wjechał na metę zwycięzca z 2014 roku Niki Terpstra (wówczas Quick-Step Floors, a obecnie Team Total Direct Energie). Triumf kolarza w tęczowej koszulce mistrza świata był pierwszym od 1981 roku, kiedy to zwyciężył Francuz Bernard Hinault.

fot. BORA-hansgrohe/ Luca Bettini/BettiniPhoto©2018

Historia w pigułce

Pierwsza edycja wyścigu Paryż-Roubaix odbyła się w 1896 roku, co czyni go jednym z najstarszych w historii. W 1943 roku po raz pierwszy zlokalizowano metę na słynnym welodromie w Roubaix. Oprócz szatni znajdują się na nim równie znane prysznice, na których przykręcane są tabliczki z nazwiskami zwycięzców.

W 1996, 1998 i w 2001 roku dwóm drużynom (dwa razy Mapei i raz Domo – Farm Frites) udało się dokonać rzeczy wyjątkowej, a mianowicie postawić na podium trzech swoich kolarzy. W 1996 linię mety ramię w ramię przekroczyli Johan Museeuw, Gianluca Bortalami i Andrea Tafi, mając ponad dwie i pół minuty przewagi nad peletonem.

Dwa lata później wyczyn ten powtórzyli Franco Ballerini, Andrea Tafi i Wilfried Peeters, zaś w już w XXI wieku po raz trzeci w ciągu sześciu lat tak nietypowy wynik osiągnęła drużyna Domo – Farm Frites. Wówczas zwycięzcą został Servais Knaven, drugi był Johan Musseuw, zaś na najniższym stopniu podium stanął Romans Vainsteins.

W 2012 roku Tom Boonen dopisał do swojego palmarès czwarte zwycięstwo w “Piekle Północy”, zrównując się jednocześnie z Rogerem De Vlaeminckiem. W tamtej edycji z powodu kraksy w Ronde van Vlaanderen nie startował Fabian Cancellara, właściciel trzech kostek bruku. Boonen uciekł ze swoim kolegą z drużyny i późniejszym zwycięzcą Paryż-Roubaix Nikim Terpstrą, zostawiając później Holendra i odnosząc zwycięstwo “na solo” z przewagą wynoszącą ponad półtorej minuty nad drugim Sebastianem Turgotem.

Trasa 

W tegorocznej, sto siedemnastej edycji monumentalnego wyścigu z Paryża, a dokładnie z Compiègne, do Roubaix kolarze pokonają 257 kilometrów, z czego 54,5  km po bruku. Brukowanych sektorów będzie w sumie dwadzieścia dziewięć i są one ponumerowane od końca – pierwszym zaś będzie dwudziesty dziewiąty, zaś ostatnim – pierwszy. Odcinkom tym są przypisane również gwiazdki – od jednej do pięciu. Ich liczba zależy od trudności i długości – czym więcej gwiazdek, tym trudniej.

Trasa nie uległa większym zmianom w porównaniu do tych znanych z edycji 2017 i 2018. Na początku należy wspomnieć o tym, iż firma ASO, czyli właściciel wyścigu, postanowiła oddać hołd Michaelowi Goolaertsowi, który w ubiegłym roku dostał zawału serca na sektorze Briastre, a następnie zmarł w szpitalu. Ku jego czci nazwano ten odcinek Secteur Michael Goolaerts oraz postawiono pomnik.

Zmian na brukowanych sektorach dokonano przede wszystkim w początkowej fazie, co oznacza, że gdy kolarze wjadą w region Valenciennes (23. sektor), będą mieli do czynienia z identyczną trasą jak w ubiegłym roku. Największą modyfikacją jest skrócenie sektora Troisvilles do 900 metrów. Na podstawie dokładniejszych pomiarów długości ustalono również, że słynny Lasek Arenberg, czyli Trouée d’Arenberg liczy sobie 2300 metrów, a nie jak podawano poprzednio – 2400 metrów.

To zazwyczaj w Arenbergu na dobre gorzeje walka o pozycje i dokonuje się pierwsza selekcja. W ostatnich tygodniach, dzięki działalności organizacji Les Amis de Paris–Roubaix, odcinek ten został odrestaurowany. Za pomocą ciśnieniowych myjek usunięto spomiędzy kostek błoto i trawę.

Tylko trzy brukowane sektory mają zaszczyt mienić się pięcioma gwiazdkami:Trouée d’Arenberg, Mons-en-Pévèle oraz Carrefour de l’Arbre, który znajduje się kilkanaście kilometrów przed metą. Dla zmęczonych, posiadających w sobie przeszło 242 km ścigania nóg będzie to nie lada wysiłek.

Wszystkie brukowane sektory na trasie Paryż-Roubaix 2019: 

29: Troisvilles to Inchy (km 97.5 — 0.9 km) **
28: Briastre to Viesly (km 108.5 — 3 km) ****
27: Viesly to Quiévy (km 101.5 — 1.8 km) ***
26: Quiévy to Saint-Python (km 116 – 3.7 km) ****
25: Saint-Python (km 118.5 — 1.5 km) **
24: Vertain to Saint-Martin-sur-Écaillon (km 127.5 — 2.3 km) ***
23: Verchain-Maugré to Quérénaing (km 136.5 — 1.6 km) ***
22: Quérénaing to Maing (km 140.5 — 2.5 km) ***
21: Maing to Monchaux-sur-Ecaillon (km 142.5 — 1.6 km) ***
20: Haveluy to Wallers (km 156.5 — 2.5 km) ****
19: Trouée d’Arenberg (km 164.5 — 2.3 km) *****
18: Wallers to Hélesmes (km 170 – 1.6 km) ***
17: Hornaing to Wandignies (km 179 – 3.7 km) ****
16: Warlaing to Brillon (km 185 – 2.4 km) ***
15: Tilloy to Sars-et-Rosières (km 188.5 — 2.4 km) ****
14: Beuvry to Orchies (km 194 — 1.4 km) ***
13: Orchies (km 199 — 1.7 km) ***
12: Auchy to Bersée (km 206.5 — 2.7 km) ****
11: Mons-en-Pévèle (km 212 – 3 km) *****
10: Mérignies to Avelin (km 215.5 – 0.7 km) **
9: Pont-Thibault to Ennevelin (km 220 – 1.4 km) ***
8: Templeuve — L’Épinette (km 224 – 0.2 km) *
8: Templeuve — Moulin-de-Vertain (km 225 – 0.5 km) **
7: Cysoing to Bourghelles (km 232 – 1.3 km) ***
6: Bourghelles to Wannehain (km 234.5 – 1.1 km) ***
5: Camphin-en-Pévèle (km 239.5 – 1.8 km) ****
4: Carrefour de l’Arbre (km 242.5 – 2.1 km) *****
3: Gruson (km 244 — 1.1 km) **
2: Willems to Hem (km 251 — 1.4 km) ***
1: Roubaix (km 256 — 0.3 km) *

Zanim jednak zawodnicy zaczną zmagać się z brukami, to przemierzą ponad 90 km przeważnie płaskiego terenu północnej Francji. Jest to czas na uformowanie się ucieczki oraz wyrobienie przewagi nad peletonem. I kto wie, czy w odjeździe dnia nie znajdzie się kolarz, który kilka godzin później będzie walczył o zwycięstwo wzorem Sylvaina Dilliera w ubiegłym roku?

Warto jeszcze wspomnieć, że zaledwie kilometr przed metą, czyli prawie na samym torze w Roubaix, na kolarzy lub na samotnego kolarza zmierzającego po wspaniały triumf, czeka symboliczne 300 metrów po kosteczce. Tak, po kosteczce, ponieważ takiego właśnie zdrobnienia należy użyć opisując ten odcinek – wobec wcześniejszych bruków nie zasługuje on na mówienie, że leży na nim kostka brukowa.

Lista startowa

W tegorocznej edycji wyścigu Paryż-Roubaix zobaczymy czterech Polaków: Macieja Bodnara (BORA-hansgrohe), Łukasza Wiśniowskiego i Kamila Gradka (CCC Team) oraz Przemysława Kasperkiewicza (Delko Marseille Provence). Dla “Gradzia” – jak popularnie nazywany jest Kamil Gradek – będzie to debiut w “Piekle Północy”. Polak znalazł się w składzie “Pomarańczowych” po kilku dość udanych występach w brukowanych klasykach, w tym we “Flandrii”, gdzie we wcześniejszych fazach wyścigu wydatnie pracował oczywiście na rzecz Grega Van Avermaeta. Wiśniowski wystartuje w “Piekle Północy” po raz drugi, zaś Maciej Bodnar już po raz ósmy, w związku z czym jest najbardziej doświadczonym polskim reprezentantem w tym monumencie. Dla “Kaspera” zaś również będzie to drugi w życiu start w Paryż-Roubaix.

Na starcie pojawi się tylko trzech byłych zwycięzców Paryż-Roubaix. Będą to: Peter Sagan (BORA-hansgrohe), Greg Van Avermaet (CCC Team) i John Degenkolb (Trek-Segafredo). Mistrz Słowacji, pomimo że jego forma w tegorocznych brukowanych klasykach nie była najlepsza, jest faworytem bukmacherów. Kolejne miejsca zajmują właśnie Van Avermaet i Degenkolb, który triumfował na ubiegłorocznym etapie wyścigu Tour de France, na którego trasie umieszczono brukowane sektory.

Kolejnym poważnym faworytem do zwycięstwa wydaje się być Alexander Kristoff (UAE Team Emirates), który co prawda nie ukończył “Piekła Północy” wyżej niż na dziewiątym miejscu, ale wygrał wyścig Gent-Wevelgem i był trzeci w Ronde van Vlaanderen, gdzie – jak wiadomo – trzeba znosić krótkie, acz strome podjazdy. Profil Paryż-Roubaix oraz umiejętności, jakich wymagają od zawodników brukowane sektory powinny odpowiadać mu jeszcze bardziej, bowiem dysponuje w tym sezonie ogromną mocą i jest masywnie zbudowany.

Znamienną rzeczą jest fakt, że w wielu drużynach można wyliczać po kilka nazwisk, które mają w niedzielę szansę na zwycięstwo. Począwszy od Deceuninck-Quick Step są to: drugi w “De Ronde” Kasper Asgreen, Zdenek Stybar, Philippe Gilbert i Yves Lampaert. 24-letni Duńczyk imponuje tym bardziej, że we “Flandryjskiej Piękności” wykonywał lwią część pracy na czele peletonu, a później zdołał jeszcze wywalczyć drugie miejsce.

W drużynie EF Education First-Drapac, która po zwycięstwie Alberto Bettiola w Ronde van Vlaanderen ma mocno podbudowane morale są to: Sep Vanmarcke, świetny w tym sezonie Sebastian Langeveld oraz Taylor Phinney, który obrał sobie ten wyścig za wielki cel, a w ubiegłym roku był ósmy.

W Team Sky są doświadczony i trzeci w Paryż-Roubaix w 2016 roku Ian Stannard, ósmy w 2015 roku Luke Rowe oraz prezentujący w ostatnich tygodniach wysoką dyspozycję Dylan van Baarle. Jest także Gianni Moscon, który cały czas buduje formę po wiosennych upadkach, ale Włocha, który w przeszłości dobrze radził sobie na brukach północnej Francji, nie można skreślać.

Drużyna Trek-Segafredo ma natomiast wspomnianego już byłego zwycięzcę Johna Degenkolba, Madsa Pedersena, Jaspera Stuyvena i Edwarda Theunsa.

W Lotto-Soudal będzie Tiesj Benoot, w Jumbo-Visma Wout Van Aert, zaś w Bahrain-Merida znajdujący się w wysokiej formie Matej Mohoric, który pomimo że będzie to jego dziewiczy start w tym wyścigu, na spółkę z dużo bardziej doświadczonym Heinrichem Hausslerem będzie spełniał rolę lidera.

Transmisja TV

Wyścig Paryż-Roubaix 2019 pokaże pierwszy kanał polskiego Eurosportu w godzinach od 11:00 do 17:30.