fot. Deceuninck Quick Step

110. edycja wyścigu Mediolan – San Remo za nami. Rywalizacja dostarczyła nam wielu emocji, szczególnie w końcówce. Teraz możemy na spokojnie podsumować pierwszy z monumentów.

Deceuninck – Quick Step

Analizę taktyk poszczególnych grup rozpoczynamy od zespołu zwycięzcy. Julian Alaphilippe fenomenalnie wywiązał się z roli faworyta “Wiosennych Mistrzostw Świata”. Koledzy z ekipy mieli olbrzymi wpływ w jego zwycięstwa. W taktyce Deceuninck – Quick Step ciężko się do czegoś przyczepić. Świetną pracę na Poggio wykonali Zdenek Stybar i Philippe Gilbert. Alaphilippe wykończył to wszystko atakiem i skutecznym finiszem. “Wataha” ponownie pokazała, że klasyki należą właśnie do niej.

Team Sky

Michał Kwiatkowski także nie mógł narzekać na swoich pomocników. Wręcz przeciwnie. Mistrz Polski przyjechał na Mediolan-San Remo, chociaż początkowo tego nie planował. Przez cały wyścig jechał czujnie. Koledzy z Team Sky pomagali mu, aby w najważniejszych momentach jechał na wysokich pozycjach w grupie. Był w odpowiednim momencie podczas ataku Alaphilippe’a i stanął na podium.

AG2R La Mondiale

Kolarze francuskiej ekipy nie wyróżniali się zbytnio, ale ochraniali swojego lidera, Olivera Naesena. Belg jechał w odpowiednim miejscu, aby znaleźć się w grupie walczącej o zwycięstwo. Naesen zakończył wyścig na świetnym, 2. miejscu.

Bora-hansgrohe

Peter Sagan ponownie nie sięgnął po zwycięstwo w Mediolan-San Remo. Nie jest to jednak zaniechanie zespołu Bora-hansgrohe. Słowak jechał czujnie i miał wszystko w swoich nogach na Via Roma. W końcówce widoczny był także Daniel Oss. Warto podkreślić też jazdę Macieja Bodnara, który dyktował tempo w peletonie.

UAE Team Emirates

Ekipa, która była wyłącznie nastawiona na finisz z peletonu. Wyścig potoczył się inaczej. Grupa zasadnicza przyjechała na metę 27 sekund za zwycięzcą. Gdyby nie brać pod uwagę kolarzy, którzy ukończyli wyścig przed peletonem, to UAE Team Emirates miałoby dwóch zawodników na podium. Jednak Alexander Kristoff i Fernando Gaviria zajęli 14. i 16., a nie 1. i 3. miejsce.

Team Novo Nordisk

Dla tego zespołu sam start w monumencie był wielkim wydarzeniem. Chcieli się jak najbardziej pokazać i w ucieczce dnia znalazło się aż 4 kolarzy tego teamu. Gdy odjazd zaczął się rozpadać, Charles Planet, Andrea Peron, Umberto Poli i Joonas Henttala zostali. Czterech kolarzy (David Lozano, Henttala, Planet, Peter Kusztor) przyjechało na metę ze stratą 10 minut na miejscach od 138-141. Przede wszystkim brawa za aktywną i dzielną jazdę. Nawet podwójne brawa, bo to kolarze, którzy muszą zmagać się z cukrzycą.

EF Education First

Zespół, który mógł zaskoczyć i był blisko osiągnięcia tego celu. Na Tirreno-Adriatico świetnie spisał się Alberto Bettiol. Włoch zaatakował na Poggio. Po chwili wyprzedził go Julian Alaphilippe. To jednak nie koniec dobrej jazdy EF Education First. W czołowej grupie znalazł się Simon Clarke, który zajął 10. miejsce. W międzyczasie tempo w peletonie dyktował Lawson Craddock.

Team Jumbo Visma

Co by nie mówić, byli przygotowani na różne warianty. Dylan Groenewegen “spłynął” na tył peletonu już na Cipressie. To nie był jego dzień. W ostatecznej rozgrywce liczył się za to Wout van Aert. 24-letni Belg coraz śmielej radzi sobie na szosie. Tydzień temu był trzeci na Strade Bianche, a dzisiaj w La Primaverze szósty. Drugi na mecie z kolarzy Team Jumbo Visma, Mike Teunissen był 18., czyli finiszował jako piąty z peletonu.

CCC Team

Naszą analizę kończymy podsumowaniem jazdy polskiej drużyny. Liderem był Greg van Avermaet, który ostatecznie przyjechał w peletonie. Mistrza olimpijskiego nie było w odpowiednim miejscu i czasie na Poggio. Wcześniej na dobrych pozycjach w peletonie jechali m.in. Łukasz Wiśniowski i Alessandro de Marchi. Na Poggio van Avermaet został już sam, ale wtedy walczyli praktycznie sami liderzy. Jednak największe cele jeszcze przed Belgiem.