fot. Milano-Sanremo

Były mistrz Belgii Oliver Naesen (AG2R) po raz pierwszy w karierze stanął na podium wyścigu monumentalnego. Dla drużyny Vincenta Lavenu jest z to natomiast trzecie podium w w tego typu imprezie w historii. Mam nadzieję, że to jest coś, co odblokuje mój strumień braku rezultatów – powiedział Belg.

Poprzednio Silvan Dillier był drugi w Paryż-Roubaix, zaś Romain Bardet trzeci w Liège-Bastogne-Liège. Naesen po udanym dla siebie wyścigu Paryż-Nicea nie czekając na brukowane klasyki chciał sprawdzić się w “wiosennych mistrzostwach świata”, dając francuskiemu składowi trzecie monumentalne “pudło”.

Wiedziałem, że Julian [Alaphilippe] zaatakuje i wiedziałem, że zrobi to w końcówce podjazdu pod Poggio, ponieważ w taki właśnie sposób należało to rozegrać. Tempo do momentu jego ataku było dla mnie odpowiednie, a następnie jechałem na sto procent swoich możliwości, by utrzymać koło. Gdy obejrzałem się na zjeździe zobaczyłem same “mistrzowskie” koszulki, więc cieszyłem się z tego, że znalazłem się w tej grupie

– sprawozdawał Oliver Naesen.

28-latek od dawna pokazuje, że posiada potencjał do odnoszenia sukcesów w wyścigach jednodniowych, ale pomimo kilkuletniej obecności w czołówce wciąż brakuje mu znaczącego sukcesu, który ugruntowałby jego pozycję. W tegorocznym Mediolan – San Remo znowu co prawda nie wygrał, ale drugie miejsce w takim towarzystwie jest prawie jak zwycięstwo.

Zrobiłem wszystko tak, jak powinienem. Otrzymałem od mojej drużyny duże wsparcie i wyprowadziła mnie ona na odpowiednią pozycję. W żadnym momencie nie miałem poczucia, że jestem za daleko lub coś podobnego. Czułem, że mam ten wyścig pod kontrolą i było to bardzo miłe uczucie. Na Poggio jechałem na dziesiątej lub piętnastej pozycji, bardzo dobrej. Łokciami dotknąłem się z [Peterem] Saganem i [Alejandro] Valverde, więc wiedziałem, że jest dobrze

– opowiadał Naesen.

Być może ten rezultat odblokuje psychikę i nogi kolarza AG2R i kto wie, czy nie wydarzy się tu już w wyścigu E3 BinckBank Classic, który zostanie rozegrany 29 marca.