fot. Team Sky

Trzeci etap Paryż – Nicea był kolejnym świetnym w wykonaniu Michała Kwiatkowskiego. Polak ponownie zyskał sporo sekund bonifikat, odskakując największym rywalom w klasyfikacji generalnej.

Trzy dni – trzy fantastyczne występy Michała Kwiatkowskiego. Polak ponownie brał czynny udział w walce na ostatnich kilometrach, jednocześnie zdobywając 6 sekund bonifikat na lotnych premiach i umacniając się na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Jak mówi sam zawodnik, takie działania były poniekąd zaplanowane.

Kiedy jest szansa, by zyskać kilka sekund w klasyfikacji generalnej, bez wielkiego wydatku energetycznego, to ja zawsze na to pójdę. Tych szans było już sporo – na lotnych sprintach – ale niewielu liderów o nie walczyło.

Trochę mnie to zaskakuje. 14 sekund to dużo. Pomyślcie na przykład, że zwycięstwo w czasówce, różnicą 14 sekund, czasami może dać zwycięstwo w całym wyścigu. Jestem więc bardzo wdzięczny zespołowi, że przez trzy dni unikaliśmy większych kłopotów, a były to trudne, chaotyczne dni. Kiedy masz po swojej stronie takich kolarzy jak Luke Rowe, to jednak cześć presji spada z twoich barków. Jest wówczas dużo łatwiej poruszać się w peletonie.

Cieszę się też bardzo, że Egan tak świetnie radzi sobie z bocznymi wiatrami. Dzielić z nim rolę lidera ekipy to fantastyczna sprawa. Cieszymy się na najbliższe dni, bo przyjechaliśmy na ten wyścig, by go wygrać

– napisał “Kwiato” na swoim fanpage’u na facebooku.

Już jutro przed Kwiatkowskim ogromna szansa na przejęcie koszulki lidera oraz wygranie etapu. Czy mu się to uda? Dowiemy się około 16:30.