fot. Strade Bianche

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna edycja wyścigu Strade Bianche nie będzie tak wyczerpująca z uwagi na warunki atmosferyczne jak w zeszłym roku, bowiem zapowiadana jest słoneczna pogoda. Tiesj Benoot (Lotto-Soudal) i Wout Van Aert (Jumbo-Visma), którzy imponowali poprzednio, opowiedzieli portalowi “Cycling Weekly” o trudach i pięknie ścigania po białych, toskańskich drogach. 

Pomimo upadku podczas wyścigu Omloop Het Nieuwsblad obrońca tytułu Tiesj Benoot wystartuje w Strade Bianche, oczywiście z jedynką na plecach. W poprzednim sezonie, po znakomitej jeździe, dotarł do mety czarny od błota i wyczerpany zimnem oraz nieustannie padającym deszczem.

W ubiegłym roku pogoda również miała wpływ na rywalizację. Teraz prognozy są lepsze, ale nie skupiam się na tym, ponieważ trasa tego wyścigu jest wystarczająco trudna, aby zrobić różnicę. Trudno będzie powtórzyć mój występ z ubiegłego roku, ale z nogami, jakie miałem w Omloop z pewnością będę mógł powalczyć o zwycięstwo

– powiedział Tiesj Benoot.

W Toskanii deszcz padał ostatnio prawie dwa tygodnie temu. Kolarze będą mieli do pokonania 63 kilometry po białych, szutrowych drogach toskańskich winnic Brunello i Chianti.

Poza Benootem jednym z kolarzy, na których warto mieć oko będzie przełajowiec Wout Van Aert, który w 2018 roku, mimo skurczów na ostatnim podjeździe w Sienie, zdołał zająć trzecią lokatę.

Temperatura wynosiła pięć stopni i cały dzień padało. To był bardziej obóz przetrwania niż kolarski wyścig. Nigdy wcześniej nie włożyłem w jazdę na rowerze tyle sił. Przez kilka kolejnych dni byłem wyczerpany. To jest bardzo wyjątkowe uczucie, gdy dojeżdżasz do mety Strade Bianche – nie mogę się go doczekać. Biorąc pod uwagę moje umiejętności przełajowe jest to dla mnie bardzo ważny wyścig

– powiedział Wout Van Aert.

Według Tiesja Benoota kluczowym momentem wyścigu jest sektor tuż przed strefą bufetu.

Okolica Monte Sante Marie jest bardzo trudna technicznie ze stromymi podjazdami i zjazdami. To jest naprawdę wyczerpujący wyścig, niedoceniany przez wielu kolarzy. Natomiast finisz na Piazza del Campo w Sienie jest jednym z najpiękniejszych w całym kalendarzu, usytuowałbym go zaraz obok tego na Polach Elizejskich

– zakończył Tiesj Benoot.