Fot. EF Education-First Drapac

W 2012 roku Sep Vanmarcke pokazał się z wspaniałej strony, kiedy po pojedynku z Tomem Boonenem triumfował w Omloop Het Nieuwsblad. Po siedmiu latach zawodnik EF Education First wciąż jest jednym z największych faworytów wiosennych klasyków, ale nie potrafi dodać kolejnego wielkiego sukcesu do listy swoich osiągnięć.

Gdy pod koniec lutego Vanmarcke triumfował na pierwszym etapie Tour du Haut-Var wydawało się, że jego forma jest w idealnym miejscu, a zwycięstwo w przededniu pierwszych brukowanych klasyków zapewne podbudowało morale zarówno Belga, jak i całej drużyny. Tydzień po wygranej Vanmarcke miał jednak ciężki dzień podczas Omloop Het Nieuwsblad.

Nieco ponad 40 kilometrów przed metą, gdy peleton dojeżdżał do podjazdu Molenberg wszyscy faworyci jechali blisko czołówki, a kamery wychwyciły mającego problemy Vanmarcke.

Nie wiem dlaczego, ale nie szło mi tak jak sobie to zaplanowałem. Czułem się dobrze, ale zwróciłem uwagę, że moje tętno było wyższe niż zazwyczaj. Nie spodziewałem się tego, że na Molenbergu mnie tak przystopuje. Byłem w okolicach 15. miejsca w peletonie i po prostu musiałem odpuścić. Przejechał przede mną Lutsenko i nie byłem w stanie jechać za nim. Jeśli nie dajesz rady utrzymać tempa na Molenbergu to nie jest za dobrze. Rozmawiałem z [Sebastianem] Langeveldem, który powiedział mi, że wciąż ma jeszcze siły. Próbowałem zrobić co się da, próbowałem odrobić stracony dystans dla niego. To spore rozczarowanie dla mnie, że wypadłem z gry już tak szybko. Na Lebergu odpadłem od grupy i wróciłem jeszcze na zjazdach, ale wiedziałem, że jest już po wszystkim

-komentował bieg wydarzeń Vanmarcke.

Lider EF Education First dotarł na metę na 92. miejscu ze stratą niemal sześciu i pół minuty do zwycięzcy. Mimo nieudanego występu Belga nie opuszczał dobry humor.

Mam co się martwić, mój sezon już się skończył (śmiech). A tak na poważnie to oczywiście szkoda, że tak wyszło. Nie zdarza mi się tak szybko “strzelać” podczas klasyków, ale jest kilka pozytywów. Tydzień temu wygrałem, więc to oznacza, że forma jest okej. To mógł być po prostu gorszy dzień i przed nami sporo pracy przed nadchodzącymi tygodniami. Celem oczywiście było być mocnym tutaj, ale to nie jest najważniejsze w tym wszystkim. Kluczowe będzie to by zapomnieć o tym co się tutaj stało i kontynuować pracę. To tylko pierwszy wyścig. Ważny, to prawda, ale lepiej jeśli kryzys trafił się tu, a w kolejnych startach będzie już tylko lepiej

-zakończył pozytywnie Vanmarcke.