Michał Kapusta / naszosie.pl

Według austriackich mediów Stefan Denifl, niedoszły zawodnik CCC Team, podczas zeznań przyznał się do stosowania dopingu. Jim Ochowicz, głównodowodzący ekipy sponsorowanej przez Dariusza Miłka, powiedział, że paszport biologiczny Denifla “nie budził podejrzeń”.

Denifl nie zabrał jeszcze publicznie głosu w swojej sprawie i wciąż nie można brać za pewne rewelacje podane przez Kronen Zeitiung. Austriak ścigał się na szosie ponad 10 lat w takich grupach jak Leopard-Trek, Vacansoleil, IAM Cycling czy Aqua Blue Sports. Przed sezonem 2019 miał dołączyć do ekipy CCC, a tak Ochowicz komentował pozyskanie zawodnika z etapem Vuelty w swoim CV:

Stefan [Denifl] to wspaniałe wzmocnienie naszej ekipy i z przyjemnością witamy go w drużynie. Wnosi on ogromne doświadczenie do naszej grupy i będzie mocnym punktem na wyścigi w Ardenach i bardziej górskie monumenty. Nie możemy się doczekać aż zobaczymy co Stefan pokaże w nadchodzącym sezonie i jesteśmy podekscytowani, że możemy powitać pierwszego zawodnika z Austrii, a to przecież ważny rynek dla marki CCC.

Tuż przed startem Kuurne-Brussel-Kuurne w rozmowie z portalem Cyclingnews Ochowicz powiedział, że Denifl nie wziął udziału w jakichkolwiek działaniach ekipy zanim zdążył rozwiązać kontrakt z grupą. 23. grudnia, tuż przed północą, grupa CCC wydała oświadczenie w którym informowano, że Austriak rozwiązuje umowę z powodów osobistych.

Po prostu powiedział, że ma swoje problemy to było wszystko. Powiedział, że to dotyczy jego i jego rodziny, więc to jego sprawa. Nie miało to niby nic wspólnego ze sportem. Coś wspominał, że dotyczy to żony, potem, że ojca i siostry. Nie zadawałem pytań. Powiedział, że po prostu nie może dołączyć do grupy, a ja stwierdziłem “okej, w porządku”

-tłumaczył Ochowicz kulisy rozwiązania kontraktu z Deniflem.

Grupy zawodowe nie są zobligowane do sprawdzania danych z paszportów biologicznych zawodników przed podpisaniem kontraktu, ale mogą poprosić o takie dokumenty UCI. Według Ochowicza w dokumentacji medycznej Denifla nie było nic podejrzanego.

Wyglądało wszystko okej, przecież byśmy go nie zatrudniali gdyby coś wyglądało nie tak jak powinno. Spotkałem go podczas mistrzostw świata w Innsbrucku. Nie dostał powołania do ekipy, ale miał dobre CV, wygrał kilka wielkich wyścigów. Był niezłym góralem, niezbyt drogim i pasował do naszego składu z tego powodu, że był Austriakiem, bo to jeden z krajów w którym marka CCC robi interesy. Nie dotarł na nasz obóz, nie miał nic wspólnego z naszą ekipą

-zakończył Ochowicz.