fot. BORA-hansgrohe

Nie ułożyła się drużynom rangi World Tour pogoń za ucieczką podczas szóstego etapu wyścigu Vuelta a San Juan. To w połączeniu z mocą, jaką dysponowali harcownicy przyniosło porażkę takim kolarzom jak Fernando Gaviria (UAE Team Emirates), Sam Bennett (BORA-hansgrohe) czy Alvaro Hodeg (Deceuninck-Quick Step). 

Najbardziej zawiedziony przegraną był zwycięzca dwóch etapów – Fernando Gaviria, który – jak donoszą obecni na miejscu dziennikarze – dokonał dość ostrej wymiany zdań ze swoimi kolegami, choć w oficjalnej wypowiedzi starał się być dyplomatyczny.

W kolarstwie nie ma żadnej reguły, że najwięksi kolarze zawsze muszą wygrywać, oraz że płaskie etapy zawsze kończą się finiszami peletonu. To dobrze, że wygrał ktoś z San Juan. Moja drużyna pracowała bez zarzutu, jechaliśmy na pełen gaz, ale to był bardzo szybki etap, przez co trudno było kontrolować, a potem schwytać tych trzech kolarzy

– powiedział Fernando Gaviria.

Widząc, że przewaga Germána Tivaniego i spółki wciąż jest niebezpieczna, poświęcić się swojemu koledze z drużyny Samowi Bennettowi postanowił Peter Sagan. Dał mocną zmianę na ostatnich kilometrach, lecz także bezskutecznie.

Na ostatnich pięciu kilometrach wszyscy byli bardzo zmęczeni, więc poświęciłem się dla naszego sprintera, Sama [Bennetta]. Byłoby lepiej, gdyby wszystkie drużyny tak zrobiły, ale tak się nie stało. Popełniliśmy mały błąd, my oraz inne ekipy, ponieważ jechaliśmy po sprint, zamiast poświęcić wszystkich – a tak cały dzień ciągnęliśmy po nic

– dodał Peter Sagan, pozujący do zdjęć z kibicami, ale podobnie jak Gaviria, również lekko zawiedziony.

Tymczasem Maximiliano Richeze, który w drużynie Deceuninck-Quick Step odpowiada za rozprowadzanie Alvaro Hodega, brak pomocy w pogoni swojego składu uzasadnił ciężką pracą na poprzednich etapach. Zaraz potem zaczął chwalić Tivaniego.

Tivani jest dzisiaj królem San Juan. Został lokalnym bohaterem i w pełni na to zasłużył. On ścigał się w Europie i jest świetnym kolarzem. Mam tylko nadzieję, że to pomoże mu znaleźć drużynę na najwyższym poziomie, ponieważ jest klasowym kolarzem i ma wielki talent

– podsumował Richeze.

Przypomnijmy, że w tej słynnej już ucieczce oprócz Tivaniego jechali Daniel Zamora, jego kolega z drużyny Agrupacion Virgen De Fatima, Dayer Quintana (Neri Sottoli – Selle Italia) oraz Daniel Diaz (Municipalidad de Pocito). Jednak o etapowy łup walczyli bez brata Nairo Quintany, który wcześniej złapał gumę.

Pełne sprawozdanie z szóstego etapu można przeczytać tutaj.