fot. BORA-hansgrohe

Od wielu lat Tour of the Alps, znane wcześniej jako Giro del Trentino, jest idealnym przetarciem przed Giro d’Italia. Kto dobrze zaprezentuje się podczas włosko-austriackiej etapówki zazwyczaj błyszczy podczas pierwszego wielkiego touru w sezonie i organizatorzy mają nadzieję, że tym razem nie będzie inaczej.

Na Półwyspie Apenińskim wszyscy liczą, że już podczas Tour of the Alps w wysokiej formie będzie Vincenzo Nibali. Włoch w tym sezonie postawił sobie za cel trzeci triumf w Giro d’Italia i lider Bahrain-Merida stosuje podobny program startów do Chrisa Froome’a. Brytyjczyk przed rokiem w Tour of the Alps był czwarty, ale doskonale pamiętamy jego szalony rajd w Giro, który dał mu końcowy triumf.

Polscy kibice będą mogli trzymać kciuki za Rafała Majkę. “Zgred” wraca po kilku latach do ścigania w Giro d’Italia, a jeśli w Trentino lider Bora-hansgrohe pokaże się z dobrej strony to będzie można z optymizmem podchodzić do walki o poprawę swojego najlepszego wyniku w Giro jakim jest 5. miejsce osiągnięte w 2016 roku.

Znamy już ekipy jakie wystartują w Tour of the Alps i powoli poznajemy też kto będzie liderem poszczególnych grup które zobaczymy na starcie w Kufstein. W barwach Astany numerem 1 będzie zapewne Miguel Angel Lopez, a wraz z nim o niezły rezultat powinien powalczyć Pello Bilbao. Team Sky poprowadzi natomiast kolejny Kolumbijczyk – Egan Bernal. Spośród drużyn Pro Continental na uwagę na pewno będzie zasługiwał Oscar Rodriguez (Euskadi-Murias), który przed rokiem był najlepszym góralem Tour of the Alps, a kilka miesięcy później wygrał jeden z etapów hiszpańskiej Vuelty. Wsparciem dla Hiszpana będzie jego rodak Benat Intxausti, a do tego trzeba pamiętać, że Bask ma w swoich palmares dwa etapowe sukcesy w Giro d’Italia.