fot. Deceuninck-Quick Step /©Tim De Waele/ Getty Images

Dzięki zwycięstwu na pierwszym etapie wyścigu Tour Down Under Elia Viviani (Deceuninck-Quick Step) został pierwszym Włochem od szesnastu lat, który stanął na czele klasyfikacji generalnej tej australijskiej “etapówki”. Jak 29-latek skomentował pierwsze zwycięstwo w 2019 roku? 

Viviani zdołał odnieść pierwsze zwycięstwo dla drużyny Deceuninck-Quick Step oraz oczywiście dla siebie pomimo upadku, który dwa dni temu zaliczył w kryterium ulicznym Down Under Classic.

Pierwsza wygrana w tym roku dla drużyny i pierwsza także dla mnie – to dla nas świetny dzień. Po poprzednim, wspaniałym sezonie czułem presję, ale teraz jestem nieco bardziej zrelaksowany i nie mogę doczekać się kolejnych szans na odniesienie zwycięstw, przed którymi stanę tutaj, w Australii

– powiedział Viviani.

Włoch, dla którego zwycięstwo to jest sześćdziesiątym ósmym w karierze, popisał się wysokimi umiejętnościami – sprinterskim nosem, techniką oraz zawrotnym przyspieszeniem.

Wiedzieliśmy, że będzie wiał czołowy wiatr, który sprawił, że finałowy sprint był chaotyczny i trudny. Wobec tego zaplanowaliśmy, że opóźnimy nieco wyprowadzenie mnie na pozycję. Wszystkie drużyny walczyły o pozycje, więc niełatwo było znaleźć jakąś przestrzeń dla siebie, ale Michael [Mørkøv] i Saba [Fabio Sabatini] jak zwykle wykonali wspaniałą pracę. Mimo że kilku chłopaków znajdowało się w końcówce kilka metrów przede mną, to ja nie spanikowałem i rozpocząłem sprint we właściwym momencie. Po tym, jak znalazłem trochę miejsca po lewej stronie, poczułem, że wygram

– dodał Elia Viviani.

Jako mistrz olimpijski w kolarstwie torowym Elia Viviani widzi luki tam, gdzie ich de facto nie ma, co w Port Adelaide pozwoliło mu pokonać Maxa Walscheida (Team Sunweb) i Jakuba Mareczkę (CCC).