fot. Quick-Step Floors / Getty Images

Były mistrz świata w kolarstwie przełajowym, a obecnie kolarz szosowy – Zdenek Stybar (Quick-Step Floors) ma za sobą zawody Pucharu Świata w przełajach w belgijskim Zolder. Czech, który postanowił na chwilę przypomnieć sobie stare czasy, nie złapał nawet kontaktu z czołówką. 

Zawody Pucharu Świata w kolarstwie przełajowym w Zolder rozegrano 26 grudnia, czyli w polski drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a w kulturach anglojęzycznych w Boxing Day.

Stybar w związku z tym, że zdecydował się na start w zawodach przełajowych okazjonalnie, ma w nogach niewiele treningów, i w dodatku wystartował z dalszego szeregu, co w tej kolarskiej dyscyplinie właściwie z góry spisuje zawodnika na straty.

Było bardzo ciężko. Cierpiałem. Miałem nadzieję na dobry start, ale nie było to możliwe. Podczas pierwszych okrążeń na podjazdach zawsze biegłem za innymi, zaś w końcówce było bardzo trudno i popełniłem wiele błędów technicznych

– powiedział Zdenek Stybar w wywiadzie dla belgijskiej telewizji Sporza.

Ostatecznie kolarz drużyny Quick-Step Floors finiszował dwudziesty pierwszy ze stratą 2 minut i 48 sekund. Zwyciężył dominujący w tym sezonie Holender Mathieu van der Poel.

Mimo wszystko w pewnym sensie cieszyłem się tym wyścigiem. Mam nadzieję, że w kolejnych zaprezentuję się lepiej i będę w stanie ukończyć w pierwszej dwunastce. Mistrzostwa Świata? Ciężko będzie, ponieważ sezon szosowy zbliża się wielkimi krokami. Wymaga to wielu treningów, a startować tam po czternaste miejsce nie ma sensu. A wyścig, który chciałbym wygrać na szosie? Roubaix

– dodał Stybar.

Warto odnotować, że w wyścigu kobiet triumfowała Marianne Vos, która jest liderką damskiej drużyny CCC-Liv, i z którą wywiad można przeczytać tutaj.