LottoNL-Jumbo/Cor Vos ©

Ekipa LottoNL-Jumbo ma w swoich szeregach kilku solidnych zawodników, zdolnych do walki o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej każdego z Wielkich Tourów. Jednym z nich jest George Bennett – ósmy w tegorocznym Giro d’Italia. W kolejnym sezonie Nowozelandczyk chciałby po raz trzeci w karierze wystartować w Tour de France, zaś od Corsa Rosa odrzuca go duża liczba kilometrów jazdy indywidualnej na czas.

Podczas Giro 2019 kolarze trzykrotnie rywalizować będą w „czasówkach” – na 1., 9. i 21. etapie. Łącznie przejadą w tych próbach 58,5 kilometra. Podczas TdF zawodnicy na czas pojadą tylko raz, na dystansie 27 kilometrów.

 Trasa Touru bardziej mi się podoba. Oprócz tego, że czeka tam mniej „czasówek”, jest o wiele bardziej urozmaicona, niż we Włoszech. Już na jednym z pierwszych etapów (szóstym – przyp.red.) czeka nas wymagający finisz na Planche de Belles Filles. To właśnie we Francji chciałbym się w przyszłym roku sprawdzić

– mówił Bennett w rozmowie z Eurosportem, podkreślając przy tym, że ostateczna decyzja w tej sprawie należeć będzie do włodarzy LottoNL.

Nowozelandczyk pokusił się także o krótkie podsumowanie sezonu 2018. Ten, mimo braku zwycięstw, był dla niego całkiem udany – miejsca w czołówce klasyfikacji generalnej Tirreno-Adriatico (9.), Tour of the Alps (5.) czy wspomnianego już Giro (8.) były potwierdzeniem tego, że jest kolarzem o sporym potencjale. Obok tych rezultatów, Bennett został zapamiętany również ze względu na swoją wypowiedź po rajdzie Christophera Froome’a na etapie Giro z metą w Bardonecchii, podczas którego Brytyjczyk zdemolował rywali.

Tuż po finiszu, kiedy 12. na mecie Bennett usłyszał, że Froome wygrał z przewagą trzech minut nad drugim Richardem Carapazem i jeszcze większym zapasem nad najgroźniejszymi rywalami w klasyfikacji generalnej, wydusił z siebie tylko: „did a Landis…”, odwołując się do ataku Amerykanina podczas TdF w 2006 roku. Słowa te odbiły się szerokim echem i mimo iż zawodnik już kilkukrotnie przekonywał, że nie miał na myśli dopingowych powiązań byłego zawodnika m.in. US Postal, niesmak pozostał.

To był po prostu żart. Nie było w tym żadnej złośliwości czy podejrzeń. Kolarstwo ma za sobą okropną przeszłość i musimy nauczyć się z nią żyć

– skwitował.