Fot: © ASO/A.Broadway

Wszystko wskazuje na to, że losy zwycięstwa w przyszłorocznej edycji Tour de France rozstrzygną się na liczącym ponad 37 kilometrów podjeździe do stacji narciarskiej Val Thorens. To właśnie ta wspinaczka ma bowiem, według informacji „Le Dauphine”, kończyć przedostatni etap rywalizacji.

Choć do oficjalnej prezentacji trasy „Wielkiej Pętli” pozostało jeszcze sporo czasu (nastąpi ona 25 października), spora jej część za sprawą medialnych przecieków jest już znana. Jak dotąd niewiadomą było, jak przebiegać będą ostatnie dni rywalizacji, lecz wszelkie wątpliwości rozwiali dziennikarze „Le Dauphine”, którzy poinformowali we wtorek, że najważniejsze rozstrzygnięcia zapadną w Sabaudii.

To tam mają się odbyć 18., 19., i 20. etap wyścigu, a szczególnie imponujący ma być ostatni z wymienionych, który rozpocznie się w Albertville, a zakończy w Val Thorens. Jak dotąd kolarze na podjeździe do tej stacji narciarskiej rywalizowali podczas Tour de France tylko raz – w 1994 roku. Ma on, według oficjalnych danych, długość 37,5 kilometra o średnim nachyleniu 4,9%. Całkiem możliwe, że w edycji 2019 zostanie on jednak jeszcze wydłużony, a kończyć się może nawet na wysokości 2500 metrów.

Przebieg trasy między miastem – organizatorem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 1992 roku a początkiem podjazdu do Val Thorens nie jest jeszcze dokładnie znany. Wiadomo jedynie, że zawodnicy przejadą przez dolinę Beaufortain. Serwis La Flamme Rogue spekuluje, iż kolarze na 20. etapie pokonają jeszcze dwa znaczące podjazdy – Lac de Roselend (19,9 km, 6,1%) oraz ten na Col de la Loze (26,7 km, 6,2%).

Przyszłoroczna, 106. edycja „Wielkie Pętli” rozpocznie się 29 czerwca, a zakończy 21 lipca.