W najbliższy czwartek 27 września zostanie wybrany przewodniczący Stowarzyszenia Profesjonalnych Kolarzy (CPA). Po raz pierwszych w historii obecnie urzędujący (Gianni Bugno) zmierzy się z konkurentem, którym będzie były brytyjski kolarz – David Millar. Dlaczego jednak sprawa ta budzi emocje? 

Sprzeciw wielu ludzi budzi system głosowania na przewodniczącego CPA. Najwięcej reprezentantów mają Francja i Włochy – odpowiednio 150 i 124 głosy, więc w walce z tymi nacjami David Millar jest bez szans. Każdemu kolarzowi startującemu w mistrzostwach świata (ponieważ wybory odbędą się podczas tej imprezy) przysługuje jeden głos, ale oczywiste jest, że nieobecni nie będą mieli szansy wrzucić karty do głosowania do urny.

I to właśnie wzbudziło kilka tygodni temu sprzeciw Chrisa Froome`a i Gerainta Thomasa z Team Sky, którzy za pośrednictwem mediów społecznościowych skrytykowali system wyboru przewodniczącego Stowarzyszenia Profesjonalnych Kolarzy. Jednak Brytyjczycy nie są jedynymi, którzy są tym zdegustowani.

Uprawiając konstruktywną krytykę zaproponowali głosowanie on-line, ale po pierwsze, CPA nie zdąży wprowadzić tego rozwiązania do czwartku, a po drugie, w rzeczywistości nie chce, obawiając się, że głosowanie będzie nierzetelne.

David Millar uważa, że obecnie największymi problemami w zawodowym peletonie są: brak stabilności związanej z między innymi zamykaniem drużyn z powodu trudności ze znalezieniem sponsorów oraz swego rodzaju hierarchiczność niedopuszczająca do głosu młodszych i słabszych.

Myślę, że młodzi kolarze mogą obawiać się zabierania głosu w jakichkolwiek sprawach. Z kolei tacy jak Froome czy Thomas mają głos, który coś znaczy. Myślę, że bardzo ważne jest to, aby ci wielcy zawodnicy przemawiali, ponieważ powinni pokazać, że pełnią swego rodzaju role przywódcze

– powiedział Millar tygodnikowi “Cycling Weekly”.

Cyclistes Professionnels Associés jest finansowana z pieniędzy Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) oraz po części z wypłat zawodowych kolarzy.