Fot. UCI

Szef Międzynarodowej Unii Kolarskiej stara się znaleźć sposób na przerwanie dominacji Team Sky w Tour de France.

W rozmowie z Le Temps Lappartient przyznał, że chciałby ponownego zmniejszenia zespołów startujących w wielkich tourach. W poprzednich latach na starcie stawało po dziewięciu reprezentantów każdej drużyny, aktualnie jest to ośmiu kolarzy. Francuz stwierdził jednak, że dalsze ‘uszczuplanie’ ekip może pomóc w stworzeniu ciekawszej rywalizacji.

Myślę, że zredukowanie składów do sześciu kolarzy naprawdę przyniosłoby efekt. Z siedmioma ekipy jak Team Sky nadal by dominowały. Przy sześciu startujących lider miałby tylko pięciu pomocników, więc szybciej by się męczył. Jednocześnie organizatorzy mogliby zapraszać większą liczbę ekip, by zwiększyć rozmiar peletonu.

Szef UCI nie zamierza poprzestać na ewentualnym zmniejszaniu zespołów. Lappartient poinformował, że w Unii rozpatrywane są też inne aspekty takie jak długość wyścigów czy zakazanie korzystania z radia i pomiarów mocy. Ze słowami Francuza nie do końca zgadza się Tom Dumoulin (Team Sunweb), drugi kolarz tegorocznych Giro d’Italia i Tour de France:

Sześciu to zbyt mało, w pewnym momencie to już nie będzie miało sensu. Nie chcemy tego, ośmioosobowe składy są dobre. Podobałby mi się jednak zakaz korzystania z radia. Nie daje zbyt wiele, a myślę, że taka decyzja uczyniłaby wyścigi o wiele bardziej interesującymi. Kolarze znowu musieliby myśleć za siebie

– mówił Holender w rozmowie z telewizją L1.

Thomas De Gendt (Lotto-Soudal) na Twitterze skomentował sprawę z typową dla siebie dozą ironii.

Etapy po 65km, zakaz obozów treningowych, kolacji, bufetów, tylko 2 bidony dziennie, maks 2000 kalorii dziennie. Nie można korzystać z koła rywala dłużej niż 20 sekund. Dozwolone tylko 4 przełożenia. Brak hamulców, codziennie starty w stylu Formuły 1 i przed każdym etapem prysznic z gazu pieprzowego.