Francuz w drugim tygodniu popisał się agresywną jazdą, która przyniosła sporo dobrego.
Alaphilippe przyjechał na Tour de France z myślą o wygraniu jednego z etapów. Ta misja powiodła się po ataku na dziesiątym etapie z metą w Le Grand Bornard. Francuz po drodze zdobył też koszulkę najlepszego górala i będzie walczył o jej utrzymanie, ale nadchodzące dni będą obfitowały w ciężkie podjazdy. Chrapkę na zdobycie trykotu drugi raz z rzędu ma Warren Barguil (Fortuneo Samsic), a niewykluczone, że do rywalizacji włączy się też Rafał Majka (BORA-hansgrohe).
Będę się starał ją utrzymać, to oczywiste, ale będzie ciężko. Paryż wciąż jest daleko, więc będę do tego podchodził „dzień po dniu”. Czeka nas ciężki tydzień w Pirenejach. Będziemy mocno walczyć. Barguil chce tej koszulki, a na razie to ja ją noszę. Warren na pewno zaatakuje, ale jeśli noga będzie podawała i będę w stanie dalej walczyć, to na pewno to zrobię. Nie będzie łatwo, bo to nie był mój główny cel, ale postaram się reprezentować „grochy” tak długo jak się da.
Do zdobycia w ostatnim tygodniu pozostaje aż 126 punktów. Aktualnie na czele jest Alaphilippe z 92 punktami, ale Barguil traci zaledwie 22 „oczka”. Rafał Majka jest piąty – na jego koncie widnieje liczba 28. Wygląda na to, że najważniejszy będzie 19. etap, gdzie do zdobycia będzie aż 57 punktów. Kolarz Quick-Step Floors nie chciał zdradzić gdzie będzie szukał ewentualnych zdobyczy:
Jest jeden profil, który mi się podoba, ale to zależy od nóg. Zobaczymy
– zakończył tajemniczo.








