fot. ASO/Pauline Ballet

Co to był za etap! Tylko 108 kilometrów, a emocji naprawdę wiele. Kolarze zadbali, by odcinek do La Rosiere był przez nas jak najlepiej wspominany. Czas na oceny.

Plusy:
Deja vu
Rok 2012, etap kończący się w Peyragudes. Chris Froome popędza lidera wyścigu Bradleya Wigginsa, którego tempo jest zdecydowanie słabsze. Wszyscy to doskonale pamiętamy, prawda? Teraz możemy być świadkami czegoś podobnego. W końcu największą gwiazdą w Team Sky jest Froome, który udowodnił, że także z powodzeniem może walczyć o zwycięstwo. Czy Geraint Thomas będzie go traktował tak jak on traktował “Wiggo”? Dowiemy się już niedługo. Pewne jest tylko jedno. Thomas jest zawodnikiem zdecydowanie bardziej “charakternym”, co nie musi się skończyć posłuszeństwem wobec Dave’a Brailsforda.

Alpejskie szaleństwo
Nie da się ukryć, że dzisiejszy etap był jednym z najlepszych w Tour de France w ciągu kilku ostatnich sezonu. Od samego początku działo się wiele. Najpierw w odjazd zabrało się 30% peletonu, potem ataku próbował Valverde, na zjazdach dołączył Dumoulin, a na sam koniec do głosu i tak doszli ci, na których wszyscy się oglądali. I to się nazywa kolarstwo. Aż strach pomyśleć co się będzie działo na etapie nr 17…

Juniorski progres
Nieco w cieniu najważniejszych wydarzeń dnia, zwróciliśmy uwagę na bardzo solidną jazdę dwóch kolarzy LottoNL – Jumbo – Stevena Kruijswijka oraz Primoza Roglica. Szczególnie postawa tego drugiego bardzo nas ucieszyła. Słoweniec naprawdę prezentował się świetnie i jeśli dane mu będzie utrzymywać się z najlepszymi na kolejnych górskich etapach, finałowa czasówka może nawet wrzucić go do czołowej piątki klasyfikacji generalnej, co byłoby już naprawdę bardzo solidnym rezultatem.

Minusy:
Koniec marzeń
Jeśli wczoraj ktoś się jeszcze łudził, że Rafał Majka jest w stanie wrócić do top 10 generalki, dzisiaj został srogo sprowadzony na ziemię. Niestety, od momentu przejścia do BORA – hansgrohe, Majka jeździ gorzej niż wcześniej, przez co zawodzi przede wszystkim samego siebie. Teraz jednak czas skupić się na Tourze. Może kolejne zwycięstwo w Saint-Lary-Soulan? Bo koszul górala już raczej odjechał…

Ty na mnie, ja na ciebie
Brawo Bardet, brawo Quintana! W kapitalny sposób, długo spoglądając sobie w oczy, odpuściliście cichy atak Daniela Martina, co dołożyło wam dodatkowe 40 sekund starty w klasyfikacji generalnej. Tak się powinno jeździć w Wielkich Tourach! Zobaczymy czy jutro powtórzycie podobny manewr.