Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Karolina Perekitko reprezentująca barwy De Sprinters Malderen podsumowuje młodzieżowe mistrzostwa Europy, zakończone w niedzielę w Czechach.

Za tobą młodzieżowe mistrzostwa Europy w Czechach. Jak oceniasz poziom rywalizacji, swoją formę, wyniki, pogodę, organizację imprezy i przede wszystkim trasę?

 Uważam, że poziom rywalizacji był wysoki. Startowały wszystkie najlepsze dziewczyny z Europy i nikogo nie zabrakło na liście startowej. Tydzień wcześniej startowałam w wyścigu etapowym w Czechach, na którym miałam trochę pecha, jednak odczucia, co do formy były bardzo dobre i po cichu liczyłam, że pojadę dobry wyścig. Mimo to w dniu startu coś nie zagrało i niestety moje nogi nie kręciły dobrze, na co nie miałam żadnego wpływu. Głowa i serce chciało, jednakże nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Nie można się załamywać i trzeba dalej pracować, bo ciężka praca zawsze zostaje wynagradzana.

Trasa była ciężka, selektywna, z dwoma podjazdami. Jeden brukowany, a drugi trzykilometrowy, o średnim nachyleniu około ośmiu procent. Dodatkową trudnością była pogoda, bo temperatura w dniu startu wynosiła ponad 30 stopni. Nie wygrał tu nikt z przypadku i zwycięzcy w poszczególnych kategoriach są w pełni zasłużeni. Organizacja była na wysokim poziomie, jednakże zabrakło miasteczka wyścigu i większego nagłośnienia imprezy.

Jak rozpoczęła się twoja przygoda z kolarstwem? Wychowałaś się w kartuskim klubie. Jesteś rozpoznawalna na Kaszubach?

Do kolarstwa namówił mnie tata. Zaczął ze mną wyjeżdżać na pierwsze przejażdżki rowerowe, a później na wyścigi. Na początku przyglądałam się, jak on rywalizuje i później sama chciałam zacząć próbować swoich sił. Zgadza się, mój pierwszy klub to GKS Cartusia Kartuzy, ale sama mieszkam około 20 kilometrów od Gdańska, więc rozpoznawalna na Kaszubach nie jestem.

Obecnie jeździsz w drużynie De Sprinters Malderen? Jak do tego doszło?

Po sezonie chciałam spróbować sił poza granicami naszego kraju. Liczyłam, że uda się dostać do zawodowej ekipy. Niestety nie udało się i wtedy pomocną dłoń wyciągnął do mnie szef ekipy De Sprinters Malderen. Jestem mu bardzo wdzięczna za okazaną pomoc.

W 2016 roku podczas mistrzostw świata w Katarze byłaś blisko medalu. Zajęłaś czwarte miejsce. Jak wspominasz ten wyścig? Nadal czujesz po nim niedosyt?

Wyścig był bardzo ciężki, nie ze względu na trasę, lecz temperaturę, która oscylowała w okolicach 40 stopni i to bardzo utrudniało rywalizację. Oczywiście czuję duży niedosyt, że mogłam lepiej się ustawić, czy z innej strony zacząć finiszować, jednakże uważam, że jeśli mam być dobrą zawodniczką i jeśli medal jest mi pisany, to prędzej, czy później go zdobędę.

Jesteś mistrzynią Polski w wyścigu juniorek górskich mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Jakie to uczucie wygrać na krajowym podwórku? Jak ważny z perspektywy czasu był dla Ciebie ten sukces?

Jest to na pewno bardzo fajne uczucie. Górskie mistrzostwa Polski to jeden z moich ulubionych wyścigów. Trasa jest zawsze ciekawa. Nie jest nudno, jak często to bywa na płaskich wyścigach. Każdy sukces jest dla mnie tak samo ważny i motywuje do dalszej pracy, aby dalej rozwijać się i być coraz lepszym, ale zdobycie złotego medalu na tych zawodach pomogło mi w dostaniu się do kadry na mistrzostwa świata i Europy.

Swoją pierwszą kraksę zaliczyłaś w Pruszkowie. Jaka jest historia twoich wypadków i kontuzji?

Zgadza się, moja pierwsza kraksa przydarzyła mi się na torze w Pruszkowie. Miałam wtedy wstrząs mózgu. Poważnych wypadków nie zaliczyłam nigdy. W pierwszym roku juniorki miałam problem z kolanami z powodu zbyt ciężkich treningów. Były one po prostu przeciążone. Niestety problem czasami powraca i muszę uważać, aby nie przedobrzyć z wyścigami oraz treningami.

Twoim kolarskim idolem jest Peter Sagan. Za co podziwiasz Słowaka?

Peter jest jednym z nielicznych kolarzy, którzy “bawią się” kolarstwem. Nie spala się wyścigami, trasą i rywalami. Robi swoje, nie patrzy na to, co powiedzą inni. Jest jedyny w swoim rodzaju i myślę, że nie ma takiego drugiego zawodnika z takim podejściem do życia jak on.

Jakie są twoje plany i cele na dalszą część trwającego sezonu?

Planuję wystartować w wyścigach regionalnych w Belgii, kilku polskich oraz w wyścigu etapowym we Francji. Nie stawiam sobie konkretnych celów. Z każdego startu chcę czerpać jak najwięcej, uczyć się i cieszyć się ściganiem i każdą chwilą spędzoną na rowerze.

Rozmawiał Maciej Mikołajczyk