©Heinz Zwicky/ Getty Images / Quick - Step Floors

Tak, również tegoroczna edycja Wielkiej Pętli raczej prędzej niż później przemieni się w procesję wśród pól słoneczników przerywaną krótkimi galopami z peletonu, jednak dziś jest dzień wielki. Dziś powietrze w Wendei przesycone będzie tą niezwykłą atmosferą towarzyszącą otwarciu każdego kolejnego wielkiego touru oraz poczuciem, że – przynajmniej teraz – wszystko może się zdarzyć. Może poza podmuchami wiatru znad Oceanu Atlantyckiego, które wbrew oczekiwaniom niemal na pewno nie pokrzyżują szyków sprinterom, a jeden z nich wczesnym popołudniem założy wymarzoną maillot jaune.

Trasa 1. etapu 105. edycji Tour de France w znaczącej części wiedzie wzdłuż wybrzeża, by w ostatniej chwili odbić wgłąb lądu celem rozegrania sprinterskiego pojedynku w relatywnie małym i umiarkowanie atrakcyjnym Fonteney-le-Comte. Ponieważ rozgrywane pierwszego tygodnia Wielkiej Pętli płaskie odcinki nerwowość, chaos i szczęk łamanych ram wpisane mają w swoją rozedrganą naturę, organizatorzy imprezy postanowili nie komplikować dodatkowo sprawy, umieszczając na trasie tylko tyle przeszkód orograficznych, ile było konieczne celem przydzielenia najdzielniejszemu z harcowników miana lidera klasyfikacji górskiej – czyli jedną.

Uniknęli również nadmiaru mniejszej i większej architektury drogowej w decydującej części sobotniego etapu, co nie będzie bez znaczenia zważywszy, że w wielkim finale ramię w ramię walczyć będą autorzy najbardziej spektakularnych kraks na końcowych metrach ostatnich sezonów – Fernando Gaviria (Quick-Step Floors), Mark Cavendish (Dimension Data) i Peter Sagan (Bora-hansgrohe). A obok nich gwiazdy stare i nowe, jak Marcel Kittel (Katusha-Alpecin), Andre Greipel (Lotto Soudal), Arnaud Demare (Groupama-FDJ), Dylan Groenewegen (LottoNL-Jumbo) czy Alexander Kristoff (UAE Team Emirates).

My natomiast będziemy na ten pojedynek czekać, bo dziś jeszcze nie wiemy, który z nich zdominuje sprinty w rozpoczynającej się właśnie edycji Wielkiej Pętli. Spodziewamy się również, że rywalizacja o zieloną koszulkę może być w tym roku znacznie ciekawsza, niż to miało miejsce w ubiegłych sezonach.

Oto, co na temat 1. etapu 105. edycji wyścigu Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 1, 7 lipca: Noirmoutier-en-l’Île  ›  Fontenay-le-Comte (201 km)

Otwarcie wyścigu nastąpi w departamencie Vendee, a kolarze przejadą m. in. przez słynny Passage du Gois. Dalej będzie wietrznie – kolejne 100 kilometrów minie na jeździe wzdłuż Atlantyku, a walka o pierwszą żółtą koszulkę rozegra się najprawdopodobniej w sprincie w Fontenay-Le-Comte.

Jak już wcześniej podkreśliliśmy, cała intryga pierwszego ze sprinterskich etapów opiera się na fakcie, że nie wiemy, jak rozłoży się układ sił pomiędzy najszybszymi z najszybszych – a zauważyć należy, że lista startowa pod tym względem nie tylko spełnia, ale przerasta oczekiwania.

Na papierze najlepszą kombinacją doświadczenia, siły i przyspieszenia w końcówce tego typu dysponuje Marcel Kittel (Katusha-Alpecin), jednak od czasu opuszczenia szeregów ekipy Quick-Step Floors perfekcyjnie wystylizowany Niemiec zdawał się o tym nie pamiętać. Wątpliwości budzi również jego pociąg rozprowadzający, któremu jeśli w międzyczasie nie poczynił znaczących postępów, nie wystarczy cała kofeina zawarta w reklamowanych przez drużynę szamponach. A moc wspomagających sprinterów pomocników nie będzie bez znaczenia, bo w większości przypadków to ich kosztem dokonały się oszczędności związane z redukcją składów na największe wyścigi kalendarza.

Doświadczenie stoi również po stronie Andre Greipela (Lotto Soudal) i Marka Cavendisha (Dimension Data), jednak ten pierwszy nie dysponuje już charakteryzującą go jeszcze przed kilkoma sezonami mocą, a ponadto wyraźnie stracił ochotę na ryzykowanie zdrowia i życia w najbardziej chaotycznych końcówkach. Czyli tego, czym w minionych miesiącach trudnił się Brytyjczyk, czasami przez swoje własne błędy, innym razem z uwagi na niefortunne sploty niezależnych od niego okoliczności. Wyjątkowo trudno przesądzić, jaką wersję Cavendisha zobaczymy tym razem, ale ponieważ żadna nie wydaje się wykluczona, nawet scenariusz w którym to on zakłada dziś po południu żółtą koszulkę lidera wyścigu trudno całkowicie odrzucić.

Choć wydawało się, że pozostanie wiecznie młody, doświadczenie bez dwóch zdań zapisywać możemy już także po stronie Petera Sagana (Bora-hansgrohe), który jak doskonale pamiętamy, w sprinterskich końcówkach Tour de France zamieszać potrafi jak nikt inny. W normalnych okolicznościach Słowak nie powinien być w stanie nawiązać do prędkości osiąganych na ostatnich metrach przez silniej wyspecjalizowanych w tym kierunku rywali, jednak sprzyjać mu będzie pierwiastek chaosu i można mieć pewność, że za każdym razem meldować się będzie w ścisłej czołówce. W końcu, wbrew pozorom, klasyfikacja punktowa nie wygra się sama.

Gdzieś pomiędzy sprinterami o udokumentowanej renomie i mającą potwierdzić swoje papiery na wygrywanie młodzieżą zawieszony jest (nadzieja Francuzów #1) Arnaud Demare (Groupama-FDJ), którego jedyne zwycięstwo w wielkim tourze przypada na chaos, który w zeszłym roku rozpętał się na finiszu w Vittel. Są w stawce tegoroczne edycji imprezy szybsi od niego zawodnicy, tym bardziej, że Francuz zaczął się w ostatnich dwóch latach z powodzeniem specjalizować w nieco cięższych wyścigach jednodniowych. Będzie miał jednak po swojej stronie oddaną i doskonale ułożoną ekipę, co uwzględniwszy liczbę dedykowanych sprinterom odcinków powinno na którymś etapie zaprocentować.

W rolach mającej potwierdzić swój status młodzieży wystąpią natomiast typowany przez lud na triumfatora dzisiejszego etapu Dylan Groenewegen (LottoNL-Jumbo) i wybuchowy Fernando Gaviria (Quick-Step Floors). Holender ma już debiut w Wielkiej Pętli za sobą, podczas którego w ostatniej chwili udało mu się wywalczyć zwycięstwo w sprincie przeciwko zawodnikom, którzy z trudem wyprzedziliby na kresce Urana Urana na ostrym kole. Ale je wywalczył, co w połączeniu z jego równą formą stanowi o jego przewadze.

Emocjonalny Kolumbijczyk ostatecznie przemienił swój debiut w wyścigu trzytygodniowym w triumfalny marsz (Giro d’Italia 2017), jednak potrzebował kilku dni, by uporać się z towarzyszącymi sytuacji tego typu emocjami. Spodziewam się, że również i tym razem Gaviria może potrzebować odrobiny czasu, by ochłonąć, jednak jeśli zdoła ten okres przetrwać w jednym kawałku, za sprawą swojej fenomenalnej drużyny do rozgrywki na końcowych kilometrach będzie on podchodził jak Messi do “jedenastek”. Ekhm…

UWAGA: peleton na trasę etapu wyruszy dziś wcześniej, a finisz planowany jest ok. godz. 15:45 CEST.

Pełną zapowiedź 105. edycji Tour de France można znaleźć > tutaj

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj