fot. Fortuneo Samsic

Sezon 2018 nie jest wymarzonym dla Warrena Barguila. Lider ekipy Fortuneo – Samsic zmieniał zimą barwy z nadzieją ataku na kolarski szczyt. Niestety, skończyło się prawdziwą mizerią.

Przez kilka ostatnich lat, Barguil uchodził za jednego z najlepszych francuskich górali. O jego niemałych umiejętnościach świadczyły m.in. wygrane etapy Tour de France, koszulka najlepszego górala Wielkiej Pętli czy miejsca w czołówce klasyfikacji generalnych największych wyścigów na świecie. Zimą, 26-letni zawodnik postanowił zmienić barwy i odejść z teamu Sunweb, wiążąc się kontraktem z ekipą drugiej dywizji, Fortuneo – Samsic. Wydaje się, że ten ruch nie okazał się najlepszy.

W sezonie 2018 Baruil jest prawdziwym cieniem zawodnika, którego znamy z poprzednich lat. Do tej pory tylko raz udało mu się wskoczyć do etapowej czołowej dziesiątki, co jest rezultatem zdecydowanie poniżej oczekiwań. Sam zawodnik doskonale zdaje sobie sprawę, że póki co nie idzie mu tak, jak by tego sobie życzył.

Cała pierwsza część sezonu w moim wykonaniu to kompletne dno. Wydaje mi się jednak, że znalazłem już tego przyczynę. Znajduje się ona w moim prywatnym życiu, więc pozwolę sobie o niej nie mówić. Wierzę jednak, że teraz będzie już tylko lepiej. W Katalonii czy Paryż – Nicea nie było aż tak tragicznie. W końcu lepiej skończyć wyścig na 14. czy 16. miejscu niż pod koniec pierwszej setki. Mimo to jestem bardzo rozczarowany. Liczę jednak, że teraz ciężka praca przyniesie efekty

Na pewno będę chciał powalczyć w Tour de France, lecz nie mam ostatnio zbyt wiele szczęścia. W zeszłym roku przyjeżdżałem na Dauphine odpowiednio się przygotować z uśmiechem na ustach. Tym razem było zupełnie inaczej, gdyż całkiem niedawno zmarła bardzo bliska mi osoba. Liczę, że limit pecha już się wyczerpał, bo nie czuję się sobą

– powiedział Barguil.

Pierwszy poważniejszy test dla lidera Fortuneo – Samsic już jutro, podczas wspinaczki do Lans-en-Vercors.