fot. Cofidis

Ostatnie zwycięstwo na wymagającym dla sprintera drugim etapie wyścigu Boucles de la Mayenne znacznie zbliżyło Nacera Bouhanniego do znalezienia się w składzie Cofidisu na Tour de France 2018. 

O problemach z formą i podtrzymaniem dobrych relacji z kierownictwem drużyny francuskiego sprintera donosimy Państwu od jakiegoś czasu. Brak powołania na Mediolan-San Remo i sprzeczka połączona z rękoczynami z dyrektorem sportowym Cofidisu to ostatnie wydarzenia, które świadczą o swego rodzaju kryzysie. Teraz wygląda jednak na to, że Bouhanni wraca do siebie.

Fizyczny postęp Nacera jest potwierdzony, a on sam odzyskał pewność siebie. Jest w zupełnie innym stanie mentalnym niż na początku sezonu

– powiedział dziennikowi “L`Equipe” Cédric Vasseur, menedżer drużyny Cofidis.

Po tym, jak Nacer Bouhanni nie był w stanie dojeżdżać do mety etapów, drużyna zdecydowała o przeprowadzeniu specjalistycznych badań w przeznaczonym do tego centrum. Wykazały one brak wytrzymałości, co było dużym zmartwieniem samego kolarza i jego trenerów.

Jego morale zaczęły odbudowywać zwycięstwa w wyścigach Cztery Dni Dunkierki oraz Grote Prijs Marcel Kint. Najbardziej wartościowe wydaje się jednak to odniesione na drugim etapie Boucles de la Mayenne, ponieważ profil etapu nie był całkowicie płaski, a rywalizacja chaotyczna.

To był bardzo trudny etap. Kiedy zobaczyłem profil, pomyślałem, że to nie jest etap dla mnie. Musiałem ciężko pracować przez cały dzień. Miałem problemy na podjazdach, ale na szczęścia otoczyli mnie koledzy z drużyny. Z kolei wczoraj [podczas pierwszego etapu] również dawaliśmy z siebie wszystko i nie zostaliśmy za to wynagrodzeni – takie jest kolarstwo

– skomentował swój występ “Bokser”.

Nacer Bouhanni chce należeć do grona najlepszych sprinterów na świecie, ale żeby tak było musi ścigać się w najbardziej prestiżowych wyścigach. Dlatego tak bardzo chciałby wystartować w Tour de France. Jeden warunek – odniesienie zwycięstw w mniejszych wyścigach – już spełnił.