Tytułu w rozpoczynającym się już w najbliższy piątek Giro d’Italia bronić będzie Tom Dumoulin (Team Sunweb), a pomimo towarzyszących mu kontrowersji, za faworyta dość jednoznacznie uznawany jest Chris Froome (Team Sky). Zbliżonych charakterystyką zawodników pogodzić może jednak Miguel Angel Lopez (Astana), który na włoskich szosach spróbuje podtrzymać fantastyczną passę ekipy z Kazachstanu.

Ponieważ w barwach Astany ściga się już czwarty sezon, trudno uwierzyć, że w lutym ukończył dopiero 24-lata. Niemal od początku swojej zawodowej kariery dawał kolarskiemu światu znać o swoim talencie, dlatego szybko krążyć zaczęła obiegowa opinia, że jego pierwszy tytuł w imprezie trzytygodniowej jest jedynie kwestią czasu. Lopez twierdzi jednak, że nie odczuwa związanej z tymi okolicznościami presji.

Nie odczuwam żadnej presji, będziemy analizowali sytuację dzień po dniu,

– powiedział w obszernym wywiadzie udzielonym portalowi Cyclingnews.

W [ostatniej edycji] Vuelta a Espana poszło mi bardzo dobrze, a przygotowania do nadchodzącego Giro przebiegły bez zakłóceń. Samo w sobie nie jest to jednak gwarancją wywalczenia podobnego wyniku.

24-letni Kolumbijczyk jak dotąd stanął na starcie dwóch wielkich tourów i tylko jeden z nich zdołał ukończyć, jednak znacznie skuteczniejszy występ okrasił wieloma atakami w górach i dwoma etapowymi triumfami pośród szczytów Sierra Nevada. Lopez wierzy, że imponująco silny skład Astany z nawiązką zrekompensuje jego brak doświadczenia i znajomości włoskich szos.

Jesteśmy bardzo zmotywowani, a każdy z nas otrzymuje swoje szanse, dzięki czemu odnosimy zwycięstwa za sprawą wielu różnych zawodników. Nie jesteśmy skazani na jednego kapitana.

Odnoszone w tym roku sukcesy dodają nam wszystkim skrzydeł, a przed nami jeszcze wiele wyścigów. Zbliżamy się do połowy sezonu i już teraz możemy być pewni, że to będzie dla nas wspaniały rok.

Zapytany o trasę, lider Astany nie krył sceptycyzmu wobec potężnej operacji logistycznej związanej ze startem w Izraelu, jednak – bez zaskoczenia – dużo pochlebniej wypowiadał się na temat zaplanowanych na ostatnie dwa tygodnie górskich etapów.

To szaleństwo. Poświęcimy cały tydzień na rzecz rozegrania tych trzech etapów, a długie transfery wiązać się będą z dużym zmęczeniem. Warunki są jednak identyczne dla nas wszystkich. Organizatorzy chcieli, by właśnie tam rozpoczął się wyścig, dlatego musimy doszukiwać się pozytywów.

Bardzo podobają mi się górskie etapy i myślę, że będą spektakularne. Wiele będzie można na nich zyskać lub stracić, dlatego kluczowe okaże się utrzymywanie koncentracji. To Giro d’Italia zawiera sporo bardzo trudnych etapów,

– zakończył.