fot. Orica - Scott

Od kilku miesięcy wiele wskazywało, iż obecny rok będzie ostatnim w peletonie dla Sveina Tufta. Dziś Kanadyjczyk potwierdził wszystkie spekulacje.

Dla 40-letniego kolarza Mitchelton – Scott, obecny sezon jest już 18. wśród zawodowców. W międzyczasie Kanadyjczykowi udało się odnieść 11 zwycięstw oraz na zawsze pozostać w pamięci najwierniejszych fanów kolarstwa. Co więcej, charyzmatyczny zawodnik ma na swoim koncie także srebrny medal mistrzostw świata w jeździe na czas.

Nie mogę powiedzieć tego w stu procentach, ale wszystko wskazuje, że będzie to moje ostatnie Giro d’Italia, jak i ostatni sezon. Zważając na to ile lat się ścigam, odejście od tak wielkiej części mojego życia będzie bardzo trudne, lecz jednocześnie czekam na to ze swoistą radością. Sześć miesięcy temu urodził mi się syn i uważam, że jest on dużo ważniejszy od jazdy na rowerze

– powiedział Tuft przed pierwszym etapem Tour de Romandie.

Choć kariera Tufta to jedna wielka przygoda, także w niej zdarzały się lepsze i gorsze chwile. Dla Kanadyjczyka, najważniejsze wydarzyło się jednak pięć lat temu.

Wyjątkowych momentów było wiele, lecz zdecydowanie najlepiej zapamiętałem zwycięstwo etapowe w Tour de France, jakie odnieśliśmy z chłopakami w Nicei. Tę chwilę będę wspominał do końca życia

– dodał Kanadyjczyk.

Tegoroczne Giro d’Italia będzie 13. wielkim tourem w karierze Tufta. Do tej pory, poza drużynową czasówką, nie udało mu się wygrać etapu. Niewykluczone, że teraz będzie starał się tego dokonać.