Czwarty etap Tour of the Alps wydawał się być pod pełną kontrolą lidera wyścigu Thibaut Pinot. Jak się jednak okazuje, Francuz musiał dać dziś z siebie absolutnie wszystko.

Przede wszystkim, Pinot był bardzo szczęśliwy, że udało mu się utrzymać prowadzenie w wyścigu. Jednocześnie jednak ma świadomość, że to nie koniec trudnych chwil.

Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się utrzymać koszulkę. Dziś był to cel numer jeden, który w dużej mierze udało się wypełnić dzięki kolegom z zespołu. Teraz pozostało skupić się na jutrzejszym odcinku, który na pewno będzie decydujący

– powiedział.

Czwarty etap tegorocznego TotA był zdecydowanie najbardziej nerwowy podczas tegorocznego wyścigu. Francuski góral przyznał, że dzięki kolegom z zespołu, mógł czuć się dużo bezpieczniej.

Etap był wyjątkowo nerwowy. Wcześniejsi zwycięzcy etapowi mieli ochotę na więcej, a Chris z dnia na dzień jest mocniejszy. Przez to nie mogliśmy ani na moment się zdekoncentrować. Co więcej, to idealne przygotowanie do Giro d’Italia, bo cały czas muszę dawać z siebie absolutne 100%

– dodał.

Nieoczekiwanie, początek etapu był zdecydowanie najbardziej chaotyczny. Pinot jest jednak pewny, że jutro, podczas ostatniego etapu, będzie równie ciekawie.

Szczególnie początek etapu był bardzo trudny, gdyż musieliśmy skontrolować bardzo dużą liczbę ataków na pierwszym podjeździe. Jutro z pewnością będzie podobnie, gdyż okazji do walki będzie jeszcze więcej. Jestem pozytywnie nastawiony, lecz jednocześnie mam świadomość jak będzie ciężko

– zaznaczył lider Groupama – FDJ.

Przed ostatnim dniem rywalizacji, Pinot stoi przed ogromną szansą wygrania całej imprezy. Sam ma nadzieję, że mu się to uda.

Mam nadzieję, że się uda. W końcu to mój główny cel na ten tydzień. Ostatni etap potrafi się jednak rządzić swoimi prawami, więc zobaczymy co przyniesie Innsbruck

– zakończył.