fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Mark Cavendish (Dimension Data), który w kraksie podczas Mediolan-San Remo złamał żebro i doznał kontuzji kostki, zamierza wrócić do ścigania w wyścigu Tour of California (13-19 maja). 

Cavendish chciałby odnieść trzydzieste pierwsze zwycięstwo etapowe w Tour de France. Najpierw jednak musi pokonać plagę kontuzji wynikającą z kraks, które wyeliminowały go z wyścigów Abu Dhabi Tour, Tirreno-Adriatico i Mediolan-San Remo.

Chciałbym wystartować przynajmniej w Kalifornii. Ten wyścig jest za sześć tygodni, więc powinienem być gotowy. Nie wiem, jaka będzie moja forma, ale myślę, że będzie w porządku. Jeśli te plany się spełnią, to wystartuję w Tour de France

– powiedział Mark Cavendish niedzielnemu wydaniu dziennika “The Guardian”.

Część minionego tygodnia “Manxman” spędził w Belgii, gdzie poddawany był zabiegom fizjoterapeutycznym wykonywanym przez specjalistów drużyny Dimension Data. Do tej pory nie jeździł na rowerze po szosie, ale zdołał wykonać godzinne treningi na trenażerze.

Cieszę się, że po takiej kraksie [w Mediolan-San Remo, gdzie uderzył w słupek przeszkodowy – przyp. M.W.] wróciłem już do treningów na trenażerze, choć robię to z bólem. Znam to rondo, to dość znany punkt w San Remo. Trochę za dużo kolarzy skupiło się w tym miejscu i wiedziałem, że upadnę, więc zdołałem nieco się obronić. Skutki tej kraksy mogły być o wiele gorsze – miałem szczęście

– przyznał Cavendish.

Z powodu urazu Mark Cavendish nie wystartuje również w Igrzyskach Wspólnoty Narodów. To już drugi raz z rzędu, gdy pechowe wydarzenia na szosie nie pozwalają mu reprezentować barw Wyspy Man, a to jedyna tak prestiżowa impreza sportowa, na której jest to możliwe.

Jestem dumny z tego, że pochodzę z Wyspy Man. Zazwyczaj nie mam okazji ścigania się w jej barwach i w związku z tym, że opuściłem tę imprezę w ubiegłym roku, liczyłem na start w 2018. Wiem, że mamy silną drużynę, więc mogło być naprawdę dobrze

– zakończył Cavendish.