Quick-Step Floors © Maximiliano Blanco

Po znakomitym poprzednim sezonie, Fernando Gaviria miał być jedną z największych gwiazd światowego peletonu w 2018 roku. Jak się jednak okazuje, Kolumbijczyk, do tej pory, wydaje się nie być sobą.

By zrozumieć fenomen Gavirii należy cofnąć się do 2015 roku, kiedy to udało mu się odegrać niebywałą rolę podczas Tour de San Luis, co stało się dla niego przepustką do jazdy w jednym z najmocniejszych ekip na świecie – Quick Step Floors (wówczas Etixx – Quick Step). Już wtedy był on obwoływany przyszłym mistrzem sprintu, który ma zwojować cały kolarski świat.

Już rok później Gaviria rozpoczynał wielką podróż po kolarskiej Europie, która z miesiąca na miesiąc przynosiła coraz większe zdobycze. Do dnia dzisiejszego udało mu się m.in. wygrać 4 etapy Giro d’Italia, 2 etapy Tour de Pologne, 2 etapy Tirreno – Adriatico czy klasyk Paryż – Tours. Wydaje się jednak, że w najważniejszych momentach Gaviria nie jest w stanie pojechać aż tak dobrze, jak wszyscy liczą.

Dlaczego poruszam dziś problem Kolumbijczyka? Sprawa jest prosta. W sobotę, podczas Mediolan – Sanremo nie zobaczymy go na starcie z jego własnej winy. Kraksa, która wydarzyła się w końcówce 6. etapu Tirreno – Adriatico zaczęła się bowiem właśnie od niego. Mało tego, kilka dni wcześniej kolarz Quick – Step Floors narzekał na postawę Michała Kwiatkowskiego, który “niepotrzebnie wtrącił się” w walkę sprinterów. Czy słusznie?

Nie da się ukryć, że Gav, mimo wielkich umiejętności, nie dorósł jeszcze do pozycji wielkiego mistrza. Wystarczy popatrzeć na jego “wyścigową przeszłość”. Sanremo 2016 – upadek. Mistrzostwa świata w Katarze – upadek. Tegoroczne Tirreno – upadek niczym młody junior. Czy tak zachowuje się prawdziwy czempion?

Rozumiałbym, gdyby Gaviria sam przyznawał, że nie jest idealny i momentami posypywał głowę popiołem. On za to narzeka na innych kolarzy i szuka winy zupełnie gdzie indziej, zachowując się jak nastolatek, któremu przestaje pasować zachowanie wszystkich dookoła. Niestety Fernando, w ten sposób jedynie udowadniasz, że nie dojrzałeś jeszcze do swojej wysokiej pozycji.