Verandas Willems-Crelan / Twitter

Niecałą dobę wcześniej mógł być onieśmielony towarzystwem największych gwiazd zawodowego peletonu podczas poprzedzającej Strade Bianche konferencji prasowej, jednak podczas samego wyścigu udowodnił, że jego obecność na białych szutrach była w pełni zasłużona. Wout Van Aert swoimi śmiałymi atakami dodał kolorów i tak barwnej edycji włoskiego klasyku jednocześnie obiecując, że w przyszłości wróci po więcej.

Nie było żadną niespodzianką, że trzykrotny mistrz świata w kolarstwie przełajowym poczuł się na grząskich od deszczu szutrowych sektorach Strade Bianche jak ryba w wodzie. To, jak dobrze zniósł dystans wyścigu i umieszczone na jego trasie podjazdy było jednak zaskoczeniem nawet dla niego samego.

Nie miałem nic do stracenia. Skończyłem sezon w przełajach i chciałem wziąć udział w tych wyścigów, by jak najwięcej się nauczyć. Czasami podjąć próbę i przegrać w kontekście nabywania doświadczenia ma większą wartość, niż w ogóle nie spróbować. Takie miałem podejście,

– wg. Cyclingnews Van Aert powiedział po zakończeniu wyścigu.

23-letni zawodnik ekipy Verandas Willems-Crelan przyznał, że ulewny deszcz uczynił szutrowe sektory trudniejszymi, niż się spodziewał, jednak doświadczenie i technika nabyte w zawodach przełajowych dały mu przewagę w stosunku do zawodników ścigających się wyłącznie na szosie.

To był bardzo ciężki wyścig – tempo było wysokie od samego startu, a stan szutrów był znacznie gorszy, niż się spodziewałem. Miejscami było naprawdę błotniście. Działało to na moją korzyść, ponieważ byłem w stanie wykorzystać moje umiejętności, by znaleźć się na czele i byłem bardziej pewny siebie. To był dla mnie dobry dzień.

Czy nieco niespodziewana skala sobotniego sukcesu sprawiła, że Van Aert będzie chciał iść za ciosem i poprawić ten wynik w nadchodzących północnych klasykach?

Minęło dopiero 30 minut od zakończenia wyścigu, dlatego nie potrafię jeszcze odpowiedzieć, co to wszystko dla mnie oznacza. Być może głębiej zastanowię się nad tym występem i uzyskanym wynikiem w przyszłym tygodniu. Na pewno sam siebie zaskoczyłem i chcę wrócić tu w przyszłości po jeszcze więcej,

– zakończył.