Lotto-Soudal / PHOTONEWS

Belg i Francuz nie uczestniczyli w szachach faworytów i odjechali po pierwsze dwie lokaty na podium.

Tiesj Benoot (Lotto-Soudal):

Czułem, że mam dobre nogi i powinienem spróbować, bo żadna drużyna nie zdoła zmniejszyć różnic. Znałem miejsce, w którym przyspieszałem w ostatnich dwóch latach i wiedziałem, że to może wystarczyć do złapania ucieczki. Dogoniłem Van Aerta i Bardeta i na ostatnim sektorze szutru uzyskałem przewagę. Od tego momentu chodziło tylko o to, by nie złapać gumy i się nie przewrócić. Było zimno i padało, ale nigdy mi taka pogoda nie przeszkadzała. Strade Bianche to jeden z moich ulubionych wyścigów. Nie chciałem pozwolić, by pierwsze zawodowe zwycięstwo mi się wyśliznęło! Czy to dodaje presji? Oczekiwania zawsze były duże, bo byłem piąty w Ronde van Vlaanderen jako debiutant. Wierzyłem w siebie i wiedziałem, że pierwszy sukces wreszcie przyjdzie.

Romain Bardet (AG2R La Mondiale):

Dzisiaj był szalony dzień. To było czyste kolarstwo, prawdziwe ściganie, a ja to uwielbiam. Wspaniale jest być na podium w moim debiucie. Nie byłem w stanie odpowiedzieć na atak Benoota, gratulacje dla niego. Jak na jazdę w nieznane to znakomity wynik. Forma jest dobra, ale zużyłem sporo energii, bo intensywność była ogromna. Dawno już nie miałem tak zmęczonych nóg na mecie. Jestem zmotywowany przed Tirreno-Adriatico, to będzie ciekawe doświadczenie.