Fot. Bahrain-Merida / Luca Bettini/BettiniPhoto©2017

Nibali wreszcie zainaugurował sezon 2018 startem w Dubai Tour, a przed Włochem kolejny wyścig. Po pracy wykonanej na rzecz Sonny’ego Colbrelliego czas, by Rekin z Mesyny pokazał swoje umiejętności podczas Tour of Oman.

Enzo Nibali nie ukrywał, że trasa w Dubaju nie odpowiadała jego umiejętnościom, ale zaznaczył, że jego cele na ten wyścig były zupełnie inne.

Oczywiście ta trasa nie była dla mnie, ale była dobra, by zacząć się ścigać. Udało się uniknąć kłopotów i przy okazji pomóc Colbrelliemu oraz złapać rytm wyścigowy.

Powinienem zacząć sezon w Argentynie, ale dopadła mnie choroba i musieliśmy trochę pozmieniać plany. Podczas Dubai Tour mogłem poczuć ściganie, a dodatkowo termin idealnie pasował z prezentacją naszej grupy w Bahrajnie. Jechałem ten wyścig wcześniej, wiedziałem jak to wszystko wygląda, więc nie było to czymś nowym, a okazało się świetnym miejscem na pierwszy start w sezonie

-opowiadał zwycięzca wszystkich wielkich tourów w rozmowie z Cyclingnews.

Praktycznie każdego dnia mogliśmy oglądać Nibalego w “pociągu” ekipy Bahrain-Merida, a mimo niezbyt sprinterskiej postury Włoch idealnie odnajdywał się na ostatnich kilometrach podczas walki o pozycję. Największą rolę “Żarłacz” odegrał podczas etapu na tamę Hatta Dam, gdzie wraz z kolegami skasowali akcję Brandona McNulty’ego, a Nibali nie ukrywał, że jazda na tyłach peletonu to nie jego rzecz.

Nie ma sensu w jeździe w ogonie, wolę być z przodu. Teraz pora na Tour of Oman, a ten wyścig już bardziej mi opowiada. To także kolejny krok “wejścia” w ten sezon, głównie ze względu na wspinaczkę z którą przyjdzie się nam zmierzyć. Jestem ciekaw jak to się ułoży, bo wygrywałem już na Green Mountain, jak i w całym wyścigu

-zakończył Nibali.