Cannondale Drapac / Kevin Scott Batchelor

Po ubiegłorocznym powrocie na trasę Tour de France, Taylor Phinney chce ponownie podnieść poprzeczkę. Amerykanin w sezonie 2018 celuje w największą kolarską imprezę na świecie.

Doświadczony już zawodnik, od ubiegłego roku reprezentuje barwy ekipy prowadzonej przez Jonathana Vaughtersa. Według Phinneya, zmiana zespołu wpłynęła na niego bardzo pozytywnie i może pozytywnie odbić się na tegorocznych wynikach.

W ostatnich latach zrozumiałem, że kolarstwo nie jest wszystkim, co liczy się w życiu. Jednocześnie jednak jestem niezwykle zmotywowany, by dla Jonathana i kolegów dać z siebie wszystko, w podzięce za to, że mogę być przy nich sobą

– powiedział Phinney w rozmowie z cyclingnews.

27-letni zawodnik odniósł się także do ostatnich zawirowań ze sponsorem ekipy. Nie było bowiem wiadome, czy drużyna, z którą Phinney ma podpisany kontrakt, zdoła wystartować w sezonie 2018.

Wiele ekip na świecie sponsorowanych jest przez bilionerów, firmy, których zyski biorą się nie wiadomo skąd, czy różne loterie. Cieszę się, że nam jest dane promować naukę, która jest ważną częścią życia każdego. Co więcej, przypomina mi to, iż po zakończeniu kariery mam zamiar wrócić do edukacji

– dodał Amerykanin.

Phinney podkreślił również, iż ponownie będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony podczas Tour de France.

Wielka Pętla to jedyny wyścig na świecie, na którym czuje się tak komfortowo. To wyścig, który od zawsze chciałem przejechać i do dziś spawia mi to olbrzymią przyjemność. Podobnie sprawa ma się w przypadku Igrzysk Olimpijskich. W obu przypadkach wiem, że na starcie muszę być w najlepszej formie i nie mam żadnego problemu z przygotowywaniem się

– zakończył życiowy partner Katarzyny Niewiadomej.