Fot. Lotto-Soudal

Po raz pierwszy od trzech lat Caleb Ewan (Mitchelton-Scott) nie wygrał pierwszego etapu wyścigu Tour Down Under. Za to na szczyt wrócił André Greipel (Lotto-Soudal), który zanotował siedemnaste etapowe zwycięstwo w historii swoich startów w australijskiej “etapówce”! 

Można mówić, że “Gorilla” wrócił na szczyt, bo w 2017 roku rzadko, bo tylko pięć razy, oglądany był jako zwycięzca. Po nieudanym Tour de France powiedział, że stracił “to coś” na rowerze. Nigdy nie tłumaczył się śmiercią swojej mamy, ale to wydarzenie również musiało odcisnąć piętno na jego dyspozycji fizycznej. Po otwierającym etapie Tour Down Under odwołał słowa wypowiedziane po Wielkiej Pętli, a przekraczając jako pierwszy linię mety pokazał, że gorszy czas ma już za sobą.

Jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa. Po raz pierwszy w sezonie rywalizowaliśmy w oficjalnym wyścigu UCI, który w dodatku ma rangę World Tour, więc wygrana smakuje wspaniale. Zdołałem pokonać takich sprinterów jak [Caleb] Ewan, [Peter] Sagan i [Elia] Viviani.

Jens Debusschere zostawił mnie 350 metrów przed metą, na ostatnim zakręcie. Instynktownie wybrałem koło i okazało się, że było to idealne miejsce do rozpoczęcia sprintu. Wyszedłem z koła Caleba Ewana i całkiem łatwo odniosłem zwycięstwo. Wspaniale jest zacząć sezon 2018 od zwycięstwa. Jestem również usatysfakcjonowany z mocy, jaką wygenerowałem.

W przeszłości często odnosiłem w Tour Down Under dobre rezultaty, zatem mam nadzieję, że w tym sezonie będzie tak samo. Byłem zawiedziony drugą lokatą w People`s Choice Classic, ale z drugiej strony dało mi to poczucie, że jestem w stanie wygrać tutaj etap. Jutro będziemy finiszować w Stirling, gdzie byłem drugi w 2011 roku. Z takimi kolarzami jak Sagan czy [Diego] Ulissi nie będzie łatwo, ale nigdy nie mów nigdy

– powiedział André Greipel.

Caleb Ewan zdominował w ostatnich latach sprinterskie potyczki w Tour Down Under, ale chyba nigdy nie musiał mierzyć się z tak mocną konkurencją. Ponadto Australijczyk przygotowuje się do debiutu w Tourze, więc naturalne jest, że w styczniu daleko mu do osiągnięcia szczytu formy.

Być może znowu rozpocząłem swój sprint zbyt wcześnie, ale zazwyczaj udawało mi się długo utrzymać odpowiednią prędkość. Myślę, że jeśli chcę wygrywać w dużych wyścigach, to muszę być w stanie finiszować długo.

Tak, jak powiedziałem wcześniej – sprinterska obsada jest lepsza niż w ostatnich latach. Jestem zadowolony, ponieważ przed poważniejszymi wyścigami dobrze jest obyć się w takim towarzystwie. Będę analizował te sprinty, by dostrzec słabość u swoich rywali i móc poprawić coś u siebie

– powiedział Caleb Ewan.

Z kolei mistrz świata Peter Sagan (BORA-hansgrohe), który zwyciężył w kryterium People`s Choice Classic, jak zawsze liczył się walce o zwycięstwo, ale tym razem uległ dwóm rywalom.

Mimo że nie było tak gorąco jak w ubiegłym roku, to ścigaliśmy się w naprawdę ciepły, australijski letni dzień. Etap rozstrzygnął się według przewidywań, czyli masowym sprintem, a my zrealizowaliśmy plan, który ustalili nam dyrektorzy sportowi. Zająłem trzecie miejsce, które być może nie jest tym, które chcieliśmy zdobyć, ale to wciąż dobry wynik biorąc pod uwagę, że jest to początek sezonu. Jestem w dobrej formie i dam z siebie wszystko w całym wyścigu

– powiedział Sagan.

U progu sezonu, który rozpoczyna się emocjonującymi pojedynkami najlepszych sprinterów na świecie warto podać następującą ciekawostkę. Magazyn “Procycling” policzył, że 28 zwycięstw, które w sumie odnieśli w sezonie 2017 Marcel Kittel i Fernando Gaviria to dokładnie połowa całkowitej liczby wygranych drużyny Quick-Step Floors. Natomiast po 10 triumfów Sama Bennetta dla BORY-hansgrohe i Caleba Ewana dla Orici-Scott (teraz Mitchelton-Scott) to 30 procent wszystkich zwycięstw ich drużyn. Oznacza to tylko tyle, że najszybsi kolarze są tymi, na których spoczywa duża presja dotycząca nabijania licznika pierwszych miejsc.