Fot. Bahrain-Merida

Litwin stracił przez kłopoty z sercem prawie rok, ale z nadzieją patrzy w przyszłość i chce nadrobić stracony czas.

W kwietniu 2017 roku po raz pierwszy Ramunas Navardauskas zauważył problemy z sercem. Postanowił jednak wystartować w czerwcu w Critérium du Dauphiné. Po ósmym etapie został wysłany do specjalisty, który zdiagnozował arytmię. We wrześniu Navardauskas przeszedł w Monachium ablację przezskórną, czyli zabieg mający na celu wyleczenie tej choroby.

Po sześciu miesiącach od tej niepokojącej diagnozy Litwin wrócił na rower i wystartował w People’s Choice Classic, czyli tradycyjnym kryterium przed Santos Tour Down Under. Wynik nie był dla niego najważniejszy, ale cieszy się z przejechania bez szwanku tych ponad 50 kilometrów.

Czuję się jakbym stracił rok swojej kariery. Nie mogłem jeździć, trenować, a to oznacza spadek mocy i formy. Na początku diagnoza mnie załamała, ale na szczęście udało się z tym skutecznie powalczyć. Nie ukrywam, że występ w kryterium niósł za sobą pewne obawy

– mówił po wyścigu Navardauskas.

29 letni zawodnik Bahrain Merida liczy, że powoli wszystko będzie wracało do normy:

Kiedy dowiadujesz się, że jest coś nie tak z twoim sercem to przerażenie jest wielkie. Jednak lekarze dość szybko mnie uspokoili i doprowadzili do stanu, w którym jestem. Trenuję od dwóch miesięcy, robię kilometry, ale staram się mieć wszystko pod kontrolą.

Liczę, że w połowie sezonu już będę miał pełną moc i wrócę na Critérium du Dauphiné. Chciałbym wystartować w Tour de France i być pomocnym dla Vincenzo Nibaliego. Nie mogę jednak zapominać, że wszystko trzeba robić krok po kroku.

Już dzisiaj w nocy (naszego czasu) Bahrain Merida stanie na starcie pierwszego etapu Santos Tour Down Under. Oprócz Litwina Navardauskasa w składzie są: Domenico Pozzovivo, Jon Izagirre, Gorka Izagirre, Manuele Boaro, Yukiya Arashiro oraz Valerio Agnoli.