fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Australijskie badania wykazały, że dzięki “dwóm kółkom” szybciej reagujemy na zmiany na drodze.

Odpowiednio szybka reakcja na nieprzewidziane wypadki w wielu sytuacjach może uratować skórę – nie tylko za kierownicą, ale często też na rowerze. W związku z tym w Australii przeprowadzono test na 42 doświadczonych kierowcach podzielonych na dwie grupy – 22 jeżdżących na rowerze i 20 nie korzystających z “dwóch kółek”. Każdej osobie pokazano 60 sytuacji drogowych, a zadaniem było wskazanie różnicy pomiędzy dwoma momentami (stanowiły ją znak, samochód, pieszy lub rowerzysta).

Kolarze wskazywali wszystkie różnice szybciej niż pozostali. Co interesujące – najszybciej rowerzyści wskazywali brak (lub dodanie)… osoby na rowerze. Jak mówi Vanessa Beanland z Uniwersytetu Sunshine Coast, obie grupy wykazały taki sam poziom skuteczności, ale lepsza reakcja kolarzy może z nich czynić bezpieczniej prowadzących kierowców.

Spodziewaliśmy się, że rowerzyści mogą być szybsi, bo jako kolarz doświadczasz szerszego spektrum czynników i zwracasz uwagę na więcej rzeczy, bo istnieje więcej zagrożeń. Uznaliśmy, że takie doświadczenia poprawiają czujność. Zrobiliśmy kilka badań i w każdym mieliśmy podobny wynik – kierowcy nie są najlepsi we wskazywaniu zmian w znakach.

Ciekawy jest jeden z wniosków badających – oprócz uznania, że kolarstwo faktycznie czyni lepszym kierowcą, Beanland i Lisa J. Hansen przyznały, że rowerzyści mogli starać się bardziej niż druga grupa by… ukazać kolarzy w lepszym świetle.

Chociaż badani nie wiedzieli o naszych hipotezach, to rowerzyści mogli starać się bardziej by spróbować pokazać kolarzy w lepszym świetle. To niestety dość częste w kilku badaniach, a patrząc na to, że około 20% użytkowników dróg to rowerzyści, ciężko jest stworzyć grupę bez angażowania użytkowników dwóch kółek.