Giro d'Italia / RCS Sport / LaPresse

Organizator La Corsa Rosa otrzymał apel od ponad 120 organizacji, by zaniechać wyjazdu na Bliski Wschód.

Chociaż prezentacja pełnej trasy Giro d’Italia odbędzie się dopiero 29 listopada, to RCS Sport już we wrześniu ogłosił, że pierwsze etapy odbędą się w Izraelu, co będzie pierwszym wyjazdem wyścigu poza Europę. Przewiduje się, że cała impreza ma połączyć Jerozolimę i Watykan, by przesłać światu pokojową wiadomość.

Z takimi planami nie zgadzają się jednak organizacje zajmujące się prawami człowieka. Dyrektorzy wyścigu otrzymali apel od grupy prowadzonej przez ECCPalestine (Europejski Koordynat Komitetów i Związków dla Palestyny). Problemem jest konflikt militarny pomiędzy Izraelem i Palestyną oraz pogwałcenie praw Palestyńczyków.

Na oficjalnych zdjęciach, mapach i wideo, Giro d’Italia pokazywane jest we wschodniej Jerozolimie, która jest pod izraelską okupacją od pięćdziesięciu lat, tak jakby była częścią Izraela. Ostatni etap w południowym Izraelu przechodzi przez tuziny wiosek palestyńskich Beduinów, którym Izrael odmawia pomocy i wsparcia w postaci najbardziej podstawowych rzeczy, takich jak prąd, woda, higiena, szkoły czy drogi. Jedną z nich Izrael niszczył ponad 100 razy

– czytamy w apelu.

Napięcia wokół kontrowersyjnego pomysłu RCS Sport są spore – wiele osób jest oburzonych propozycją premiera Izraela, by to Papież Franciszek otwierał imprezę. W najbliższy weekend w wielu miastach Włoch odbędą się protesty rowerzystów, którzy nie zgadzają się na wyjazd Giro d’Italia na Bliski Wschód.