RCS Sport / GIro d'Italia

Na początku 2007 roku mogło się wydawać, że po dopingowej burzy dla sportowych oszustów wyjdzie słońce i unikną oni dalszych konsekwencji. Czekały nas jednak kolejne zwroty akcji, a jeden z kluczowych aktorów dopiero pojawił się na scenie.

W pierwszych dniach stycznia hiszpański dziennik „ABC” wskazuje na związek Alejandro Valverde z Eufemiano Fuentesem. W dniu zatrzymania doktor miał przy sobie portfel, w którym śledczy znaleźli kartę z hotelu Silken z nazwiskiem Valverde. Zawodnik w pozostałych dokumentach miał figurować pod przydomkiem „Valv.Piti”, którego drugi człon pochodzi od imienia psa kolarza, oraz pod numerem osiemnaście. Jedna z toreb krwi, w której wykryto EPO opatrzona była właśnie tą liczbą. „El Bala” stwierdza, że współpracował z Fuentesem, gdy ten był lekarzem Kelme, ale nie wiedział nic o dopingu.

26 lutego, nie mogąc znaleźć nowej drużyny, Jan Ullrich ogłasza zakończenie kariery. 3 kwietnia niemiecka agencja informacyjna „SID” donosi, że DNA pobrane ze śliny Niemca pasuje do dziewięciu porcji krwi znalezionej w mieszkaniu Fuentesa. To jednoznacznie oznacza, że wbrew zaprzeczeniom Ullricha, musiał istnieć związek między oboma panami, do czego jedyny niemiecki triumfator Tour de France przyzna się dopiero sześć lat później.

Wobec takiego obrotu sprawy poddawane są w wątpliwość także oświadczenia innych zawodników, w szczególności Ivana Basso, wobec którego zostaje wznowione śledztwo przez stronę włoską. Dzieje się tak, mimo że w marcu sędzia Antonio Serrano zamknął sprawę karną przeciwko pięciu osobom aresztowanym w maju 2006 roku – nowe hiszpańskie prawo antydopingowe weszło w życie dopiero w lutym 2007 roku, a jak wiadomo lex retro non agit.

Na kilka dni przed startem Giro d’Italia „La Gazetta dello Sport” ujawnia kolejne dokumenty z hiszpańskiego śledztwa. Wynika z nich, że Fuentes posiadał krew Basso i Valverde, ale tylko w przypadku tego drugiego zawierała ona EPO. Liczba kolarzy zamieszanych w „Operację Puerto” wzrasta z pięćdziesięciu ośmiu do stu siedmiu.

7 maja przed Włoskim Komitetem Olimpijskich Ivan Basso wreszcie przyznaje się do współpracy z Fuentesem:

Tak, jestem „Birillo”.

Nazajutrz zwołuje konferencje prasową na której mówi:

Wszystkie moje zwycięstwa uzyskałem w uczciwy sposób i nikt nie może kwestionować tego, co osiągnąłem podczas Giro d’Italia 2006 oraz wcześniej w trakcie mojej kariery.

Oraz:

To była tylko próba dopingu.

Basso tłumaczy, że miał chwilę słabości, ale ostatecznie nie stosował niedozwolonych środków.

Do współpracy z Fuentesem przyznaje się również Michele Scarponi, wyznając, że posługiwał się pseudonimami „Zapatero” oraz „Il Presidente”, ale podobnie jak Basso twierdzi, że sam nie przyjmował dopingu. W połowie czerwca Ivan Basso zostaje zawieszony i do ścigania będzie mógł wrócić dopiero 25 października 2008 roku. Pauza Scarponiego potrwa około trzy tygodnie dłużej.

Inaczej zachowuje się Jörg Jaksche, który pod koniec czerwca w wywiadzie dla „Der Spiegel” mówi, że stosował między innymi hormon wzrostu, EPO oraz transfuzje krwi. Dodaje również:

Fuentes to mistrz kamuflażu. Żaden z jego klientów nie wiedział o pozostałych. Nawet w naszym zespole nie wiedzieliśmy, czy inni członkowie drużyny są w to zaangażowani. To przewrotne, ale system dopingu jest słuszny, bo każdy się dopinguje.

Jaksche ujawnia, że proceder dopingowy często zarządzany jest przez kierownictwo zespołu lub przynajmniej przeprowadzany za jego wiedzą. Pod koniec sierpnia zostaje zdyskwalifikowany przez Austriacki Związek Kolarski, z którego licencją startuje, na dwanaście miesięcy.

29 sierpnia UCI zabrania Alejandro Valverde udziału w mistrzostwach świata w Stuttgarcie, za czym już wcześniej optowali organizatorzy i co powoduje silny sprzeciw Hiszpańskiej Federacji Kolarskiej, która i tak zgłasza go do udziału w czempionacie. Poza tym Hiszpanie utrzymują, że nie pojawiły się nowe dowody w sprawie, które uzasadniałyby taką decyzję.

Konflikt rozstrzygnął Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu, który 26 września, a więc na cztery dni przed mistrzowskim wyścigiem, zgodził się na start Valverde. Jak się okazało, była to gra nie warta świeczki, gdyż „El Bala” zajął dopiero pięćdziesiąte siódme miejsce.

Mniej więcej w tym samym czasie „Süddeutsche Zeitung” informuje, że Frank Schleck współpracował z Fuentesem. W marcu 2006 roku Luksemburczyk miał przelać na konto doktora blisko siedem tysięcy euro. W dokumentach widnieje jako „przyjaciel Birillo”, czyli, jak wiemy, Ivana Basso. Sam zainteresowany twierdzi, że nie stosował niedozwolonych środków.

W lutym 2008 roku hiszpański sąd ponownie otwiera sprawę „Operacji Puerto”, ale tylko po to, aby w październiku znów ją zamknąć, a w lutym 2009 roku wznowić po raz kolejny.

Zdecydowanie efektywniej działa Włoski Komitet Olimpijski, który w styczniu 2008 roku powrócił do sprawy, zamierzając przyjrzeć się bliżej nie tylko rodakom. Na celowniku ma w szczególności Valverde, który trzynaście miesięcy później zjawia się w Rzymie na przesłuchaniu.

Bezpośrednio po nim, 19 lutego 2009 roku, prokurator ds. antydopingowych Ettore Torri ogłasza:

Możemy z całą pewnością stwierdzić, że krew w torbie numer osiemnaście należy do Valverde.

Próbkę do badań DNA hiszpańskiego kolarza pobrano podczas zeszłorocznego Tour de France, gdy peleton zawitał we Włoszech.

11 maja Włosi dyskwalifikują Valverde na dwa lata. Kara obowiązuje na terenie Italii, co oznacza, że Hiszpan nie będzie mógł wystartować również w Wielkiej Pętli, której trasa zahacza o Półwysep Apeniński.

Sam zawodnik odwołał się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, trwały również prawne przepychanki między stroną hiszpańską i włoską. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszych startach, których ukoronowaniem było zwycięstwo w Vuelta a Espana. Prawny galimatias rozwiązano 31 maja 2010 roku, gdy Valverde został zdyskwalifikowany na dwa lata począwszy od pierwszego stycznia tegoż roku, a uzyskane przez niego rezultaty anulowano.

Przewlekłość postępowania skrytykował Alberto Contador, nie wiedząc przecież, że i jego niedługo to czeka…

30 kwietnia 2013 roku sąd w Madrycie skazał Eufemiano Fuentesa na rok więzienia, a Jose Ignacio Labartę na cztery miesiące. Kary poniżej dwóch lat są zazwyczaj zawieszane. Manolo Saiz został uniewinniony. Sąd nakazał również zniszczenie dwustu jedenastu worków z krwią zabezpieczonych w ramach „Operacji Puerto”. Dopiero trzy lata później po apelacji zmienił decyzję, przy okazji oczyszczając z zarzutów Fuentesa i Labartę.

Sam doktor miał się niegdyś chwalić, że gdyby powiedział wszystko co wie, to Hiszpanii odebrano by piłkarskie mistrzostwo świata z 2010 roku. Doszukiwano się także powiązań między nim, a tenisistą Rafaelem Nadalem. Jak było naprawdę wielu się domyśla, ale brakuje tego, co najważniejsze – dowodów.