fot. Marek Bala / naszosie.pl

Według wstępnych obliczeń Norweskiego Związku Kolarskiego budżet został przekroczony nawet o 8.5 miliona koron norweskich.

Szef związku Harald Tiedemann Hansen, w rozmowie z portalem VG.no, przyznał, że organizatorzy ponieśli spore straty. Największym błędem było brak założenia o zmianach kursu – wypełnienie budżetu w wysokości 156 milionów koron norweskich (około 72 miliony złotych) było realne w 2014 roku, gdy UCI przyznało organizację Norwegom. Poza tym pojawiły się problemy z pozyskaniem sponsorów (m.in. w marcu ministerstwo przyznało tylko 10 milionów, a związek wnioskował o 26 milionów). Sprawa nie jest jednak jasna – w sumie komitet organizacyjny otrzymał od rządu… 12 milionów więcej niż wcześniej zakładał.

Jeszcze nie mamy pełnych obliczeń, to chwilę potrwa. Mam nadzieję, że wszyscy widzieli jak wspaniale ci ludzie się tu bawili i jak dobrą reklamą dla Norwegii były mistrzostwa. Kolarstwo nie musi być nudne. Mam nadzieję, że wylądujemy na “czterech łapach” i wyjdziemy na zero

– powiedział Hansen.

VG.no informowało, że Norweski Związek Kolarski rozważał nawet ogłoszenie bankructwa, ale Tiedemann Hansen szybko zdementował te plotki. Największą nadzieją pozostaje… zwrot podatku VAT, który może uratować sytuację.

Norwegia poprzednio organizowała mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym w 1993 roku, w Oslo. Wtedy impreza również okazała się wielką klapą – straty przekroczyły 40 milionów koron, a po odjęciu podatku VAT ostatecznie organizatorzy zaliczyli 12-milionowy deficyt.