Team Sky

Włoski sprinter zaatakował dość wcześnie i dzięki temu zwyciężył w wyścigu klasycznym na północy Niemiec.

Elia Viviani w tym sezonie nie imponował formą, ale zdołał wygrać cztery razy – dwa etapy w Tour of Austria, etap Tour de Romandie i Route du Sud. Od kwietnia brakowało jednak “błysku” w wyścigach WorldTour.

Jak złapałem gumę, to trzech kolegów starało się dociągnąć mnie do peletonu. Owain [Doull] i Danny [Van Poppel] wykonali fantastyczną robotę na ostatnich 5km. Rano sprawdzaliśmy co możemy poprawić w stosunku do poprzednich lat i udało się wygrać. Uznaliśmy, że najważniejszy będzie zakręt w lewo 2.7km przed metą – razem z Dannym byliśmy na czele, co było idealną sytuacją. Jestem dumny z tego zwycięstwa, to dla ekipy

– mówił w Hamburgu Viviani.

Mistrz Olimpijski w ostatnim czasie zajął drugie miejsce w mistrzostwach Europy i, wyraźnie niezadowolony, chciał poprawić swój występ z Herning. Udało się na klasyku w Hamburgu – pomogła zmiana taktyki.

Przegrana o dwa centymetry nie była tym, o czym marzyłem, ale na szczęście zaliczyłem dobry tydzień treningowy i przyjechałem tu w znakomitej formie. Jak zobaczyłem, że inni torowcy zaczynają sprint 200m przed metą, to pomyślałem, że nie chcę przegrać tak jak na mistrzostwach Europy – przez czekanie. Zacząłem wcześniej i do samej mety pociągnąłem na pełnej mocy. Cieszyłem się, że długi sprint wypalił po 200km ścigania. To pokazuje, że cała praca jaką wykonaliśmy w tym sezonie ostatecznie zdała egzamin

– zakończył Włoch.