© ASO/Pauline BALLET

Calmejane zapowiada, że nie będzie nowym Hinaultem, Froome tłumaczy ważność jutrzejszego etapu, a Demare dziękuje kolegom za pomoc w walce o przetrwanie – wypowiedzi z mety 8. etapu Tour de France.

Lilian Calmejane (Direct Energie): “Na pewno nie zostanę kolejnym Bernardem Hinault”

Mam nadzieję, że wszyscy cieszyli się z dzisiejszego widowiska. Zadecydowaliśmy dziś, że pojedziemy ofensywnie i to się opłaciło. Wiedziałem, że Gesink jest blisko, ale nie poddałem się do samego końca, mimo tego, że przestraszyłem się po skurczach na ostatnich kilometrach. W tym przypadku przydały się doświadczenia z zeszłorocznego Tour de l’Ain – wiedziałem co trzeba zrobić.

Co odczułem po przekroczeniu mety? To fantastyczne, to jest takie takie ściganie jakie lubię – nie potrzebuję punktów do rankingu World Tour, ani nie walczę o generalkę. Zobaczymy co przyniesie moja przyszłość, na pewno nie zostanę kolejnym Bernadem Hinault. To mój pierwszy Tour de France i ciężko powiedzieć co czeka mnie dalej. Jako lider klasyfikacji górskiej mogę powiedzieć tylko, że jutro jest sporo punktów do zdobycia i ta koszulka trafi w inne ręce. Straciłem dziś dużo energii, być może więcej niż inni, ale spróbuję kiedyś o tę koszulkę powalczyć. Może nawet w tym wyścigu, a jeśli nie, to w kolejnych latach, bo to osiągalny cel dla zawodników, którzy nie tylko walczą w górach, ale odważnie atakują.

Chris Froome (Team Sky): “Po tak trudnym etapie jutro czeka nas dzień, który może zdecydować o wielu sprawach”

Dziś kilka ekip chciało przejąć koszulkę lidera, na przykład Pierre Latour albo Matthias Frank, więc nie mogliśmy odpuścić całkowicie ucieczki. To zmuszało nas do jazdy bardzo mocnym tempem, a po tak trudnym etapie jutro czeka nas dzień, który może zdecydować o wielu sprawach.

Ten incydent, który mnie spotkał w jednym z zakrętów to było przypomnienie jak w Tour de France wszystko może się zmienić w ułamku sekundy. Na szczęście z Geraintem [Thomasem] wszystko ok, a ja nawet nie odczułem upadku.

Arnaud Demare (FDJ): “Dziękuję moim aniołom stróżom”

Miałem dziś dwóch aniołów stróży – Mickaela Delage i Ignatasa Konovalovasa. Cierpiałem i próbowałem dojść do siebie po ostatnich kilku dniach. Nie odbudowałem swojego glikogenu tak jak powinienem, ale na szczęście nie jestem chory, po prostu paskudnie się czuję.

Raz jeszcze dziękuję moim aniołom stróżom, bo to jak jak mi pomagali to nie była praca, tylko czysta miłość.

Jutro kolejny dzień, a grupetto pewnie utworzy się szybciej.