fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Płaski etap do Troyes nie przyniósł wielu emocji, lecz pozwolił wyciągnąć kilka sensownych wniosków. Prezentujemy plusy i minusy nr 6!

Plusy:
Niemiecka potęga
Sprinterzy zza naszej zachodniej granicy od dawna rządzą w sprintach, lecz nie zawsze przenosiło się to na Wielką Pętle. W tym roku wszystko wskazuje na to, że to duet Kittel – Greipel ma największe szanse na pokonanie Arnaud Demare’a i zdobycie zielonej koszulki. Walka trwa.

Z motyką na słońce
O tym, że dzisiejszy etap był nudny chyba nie trzeba pisać. Jednocześnie należy zwrócić uwagę na postawę Laurenta Pichona, który próbował trochę rozruszać towarzystwo. Choć jego akcja nie trwała zbyt długo, należy ją jak najbardziej uszanować. Kto wie, może z pomocą jeszcze jednego kolarza w ucieczce etap skończyłby się inaczej.

Minusy:
Arnaud-Baptiste Grange
Jeszcze kilka lat temu, Jean-Baptiste Grange należał do ścisłej światowej czołówki slalomistów. Wiele wskazuje na to, że francuski alpejczyk jest wzorem do naśladowania dla Arnaud Demare’a, który w kolejnym sprincie zwiedził prawie całą szerokość szosy. Niewiele brakowało, a ponownie sędziowie mieliby do rozstrzygnięcia sporną sytuację.

Hej Prudhomme, za długo!
Kolarze mają za sobą 5 etapów ze startu wspólnego, z czego cztery płaskie liczyły ponad 200 kilometrów, a jedyny górski ledwie 160. Czas najwyższy zastanowić się nad sensem oganizowania tak długich sprinterskich odcinków, które do rywalizacji wnoszą niewiele, będąc jednocześnie ciężką przeprawą dla kibiców przed telewizorami.