Fot. Justyna Ślęczka / naszosie.pl

Choć dopiero co zaczynaliśmy zabawę, CCC Tour – Grody Piastowskie 2017 przeszedł już do historii. Niezmiernie nas cieszy, że mogliśmy przybliżyć Państwu sytuację na trasie, która w tym roku była bardzo dynamiczna i ciekawa. Bez wątpienia 52. edycję wyścigu oceniamy na plus.

Twierdza Złota Góra

Od samego początku wyścigu wszyscy czekali na górski finisz w Srebrnej Górze. Finałowy podjazd był znany przez wszystkich (poza ostatnim kilometrem), a i tak wprowadził ogromnie dużo. Pierwszy raz podczas Grodów kolarze wjeżdżali na metę pojedynczo, a różnice tworzyły się całkiem spore. Naturalnie, świetną robotę wykonały również wcześniejsze podjazdy na trasie, lecz w szczególności pochwalić chcemy pomysł z umiejscowieniem linii mety na szczycie trudnego podjazdu, będącego jednocześnie niezwykle klimatycznym.

Organizacyjny plus

W porównaniu z ubiegłym sezonem, wyścig wszedł szczebelek wyżej. Bardzo dobry hotel (Qubus Legnica, polecamy), świetnie przygotowani sędziowie, dobrze zabezpieczona trasa, odnalezienie kilku nowych “ciekawostek”, porządna flota. Jest naprawdę nieźle, choć w przyszłym sezonie liczymy na kolejny krok do przodu. Przede wszystkim przydałyby się chipy w numerach i biuro prasowe z późniejszą konferencją. Im więcej w mediach, tym więcej kibiców przy trasie.

Wyścigi amatorów

Jaworska “Pajda chleba” i Dzierżoniowska “Korona Gór Sowich” zdały egzamin. Startujących było wielu, a zabawa podobała się każdemu. Potrzebujemy zdecydowanie więcej takich imprez, gdyż kolarstwo szosowe naprawdę rośnie w siłę.

Otwarta rywalizacja

Działo się, oj działo. Szczególnie dwa pierwsze etapy mogły się podobać. Szkoda, że nie mieli Państwo przyjemności oglądać tego w telewizji na żywo (choć TVP 3 Wrocław spisało się na medal tworząc już w dzień etapu ciekawe reportaże), ale proszę nam uwierzyć – będąc w środku rywalizacji emocje sięgały zenitu. Wszystko to staraliśmy się przekazać w naszej relacji live, którą wielu z Państwa śledziło, za co serdecznie dziękujemy!

Znakomici Polacy

W końcu! Dawno nie widzieliśmy tak mocnych Polaków podczas Grodów. Nikogo nie zdziwią z pewnością szczególne pochwały płynące w kierunku Marka Rutkiewicza, który na królewskim etapie robił co mu się podobało.

Zagraniczne ekipy

Po raz kolejny w Legnicy mieliśmy przyjemność spotkać kolarzy kilku naprawdę dobrych grup spoza Polski, mających w swoich składach bardzo dobrych kolarzy. Mowa tutaj zarówno o One Pro Cycling, Tirol Cycling Team, Rad-Net Rose czy Adria Mobil. Zaproszenia zostały rozdane z głową, lecz zawodnicy nie osiągnęli wielkich rezultatów (poza etapem wygranym przez Filippo Fortina). Mimo to bardzo miło oglądało się w akcji takich kolarzy jak Mathias Krizek, Patrick Haller czy Dusan Rajovic. Istotna jest szczególnie ostatnia dwójka, będąca wielkimi nadziejami kolarstwa w swoich krajach. Na królewskim etapie obaj znaleźli się w ucieczce, co nas bardzo ucieszyło. Jednocześnie w naszym mniemaniu kilku ekip i zawodników zabrakło. Szczególnie zabolał brak Metec – TKH czy Oleksandra Polivody w składzie Kolss. Szkoda, że na starcie nie pojawili się też kolarze Sangemini – MG z Michele Gazzarą. Dodatkowo ban dla ekipy Elkov – Author także nieco zamknął rywalizację.

Kibice

Czas na jeden, naprawdę duży minus. Mowa o kibicach, których przy trasie było naprawdę niewielu. Bez wątpienia to właśnie fanów dwóch kółek najbardziej brakuje na trasie, przez co kolarze jadą praktycznie sami dla siebie. Przydałoby się coś z tym zrobić, tym bardziej, że wyścigowy region jest przepełniony rzeszą wielbicieli rowerów.

Podsumowując, tegoroczne Grody oceniamy zdecydowanie na plus. Naturalnie wciąż jest kilka rzeczy do poprawy, lecz wygląda to przyzwoicie. Życzymy powodzenia w dalszym rozwoju i liczymy na powrót do kategorii 2.1.