Quick-Step Floors / © Tim De Waele

Kolumbijczyk idealnie wykończył piękną akcję Quick-Step Floors w końcówce trzeciego etapu Giro d’Italia – zwyciężył na etapie i przejął koszulkę lidera.

Niedzielny odcinek La Corsa Rosa przebiegał dość spokojnie, ale 12km przed metą w peleton uderzył boczny wiatr, który wprowadził ogromne zamieszanie – Quick-Step Floors narzuciło bardzo mocne tempo i rozerwało stawkę. Początkowo w czołówce jechał też lider Andre Greipel (Lotto-Soudal), ale lekkie zawahanie sprawiło, że Gorilla stracił kontakt z rywalami. Dzięki temu Fernando Gaviria jechał nie tylko po zwycięstwo etapowe, ale też różową koszulkę.

Nie muszę mówić, że to najlepszy dzień mojej kariery! Wygranie etapu Giro d’Italia i przejęcie koszulki lidera to spełnienie marzeń. Moi koledzy wykonali dzisiaj wspaniałą pracę, chcę im bardzo podziękować za ochronę na całym etapie i rozprowadzenie po zwycięstwo

– powiedział Gaviria.

Na finiszu młody Kolumbijczyk osiągnął maksymalną moc 1468W i prędkość rzędu 61.9km/h. Rudiger Selig (BORA-hansgrohe) i Giacomo Nizzolo (Trek-Segafredo) nie mieli żadnych szans. Dodatkową motywacją była rodzina obecna w Cagliari.

Wyjątkowość tego sukcesu rośnie, bo moja rodzina była na mecie, mogłem się cieszyć razem z nimi. Ciężko pracowałem, żeby tu być, musiałem dokonać wielu poświęceń, trenować dzień po dniu i utrzymywać skupienie przez cały czas. Ta nagroda jest niesamowita. Dzisiaj będę spał z różową koszulką na ramionach!

Znakomitego sprintu i ogromnego sukcesu nie byłoby jednak bez drużyny. Kolarze Quick-Step Floors, zwłaszcza Bob Jungels, dali z siebie wszystko, żeby ich kolega mógł wygrać trzeci etap Giro d’Italia w swoim debiucie w Wielkim Tourze.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że wiatr odegra dzisiaj ogromną rolę i, jak tylko weszliśmy w zakręt i zobaczyliśmy wybrzeże po prawej stronie, poszliśmy pełnym gazem. Od tego momentu jechaliśmy drużynówkę na czas do mety, chłopaki dawali z siebie wszystko i nie oglądali się za plecy. Nasz atak był podręcznikowy, nie można być bardziej dumnym z ekipy, która pojechała tak bezinteresownie. Pierwsze dwa dni nie były łatwe, ale dzisiaj odbiliśmy się w pięknym stylu i jesteśmy bardzo szczęśliwi

– zakończył Kolumbijczyk.